Zaznacz stronę

https://www.facebook.com/pages/ale-burger/342280559250942
20-40zł

Tak jak wcześniej obiecaliśmy, coraz częściej oddalamy się od domu w poszukiwaniu nowych miejsc. Teraz grany jest Ursynów, na Kabatach odkryliśmy świeżutkiego burgera, który na tą nazwę zasłużył niedawną datą otwarcia, bo raczej nie świeżym powietrzem – od wejścia zapach smażenizny jest tak przytłaczający, że w zasadzie powininem obrócić się na pięcie i wyjść. Nie zrobiłem tego jednak, bo znajomemu Paniczowi obiecałem burgera.

Na pięterku jest trochę lepiej, nawet da się oddychać. Wchodząc po schodach podziwiać możemy kapitalny mural – świetne zagospodarowanie sporej ściany. Na górze wygodne kanapy, kącik dla dziecka, choć dość mało miejsca dla nóg przy kratowych stolikach. Panicz wybiera czisbejkona, ja bluczisa, frytki płatne osobno. Burgery poprawne, choć ponownie zbyt mocno wysmażone mięso (skąd ten trend? Polaku, nie bój się surowizny!). Frytki dla kontrastu dość blade, za to ziemniaczane, generalnie na plus. Bluczis ze sporą ilością sosu, który niemal przykrył smak całości.

Ale Burger korzysta ze znanej, dobrej formuły i przygotowuje całkiem zjadliwe burgery. Jednak cóż z tego, jeśli po wyjściu z baru pachnę tak, jakbym nie był gościem, a kucharzem? Do tego zawyżone ceny (kolejny negatywny burgerowy trend) dyskwalifikują ten lokal w wyścigu do listy moich lubianych burgerowni.

Mural.
Wspomniany Panicz.
Bluczis.
Pięterko.
Załoga za barem.
To tu!
Share This

Share This

Share this post with your friends!