Zaznacz stronę

Dzisiejszy wpis będzie prawdziwie „besos”, ponieważ zamierzam się pobawić w Szanowną Panią Magdę i przeprowadzić wirtualną i hipotetyczną rewolucję. Powód? Smakowało mi w Hogi, jednak kilka rzeczy prosi się o zmianę.

Kolejna impreza, kolejna okazja do zwiedzenia kulinarnej strony Poznania – coraz bardziej lubię to miasto, coraz więcej miejsc chce mnie przyciągnąć z powrotem… Tym razem decyduję się na kuchnię tajwańską w Hogi, niedawno otwartym lokalu, znajdującym się przy ruchliwej ulicy Święty Marcin. Jaki panuje tu koncept? Nowoczesne i minimalistyczne bistro, na tyle minimalistyczne, że zamiast karty dań, jest przy kasie tablet z ich prezentacją. Pomysł fajny, wykonanie słabe – efektywnie tylko jedna osoba może przeglądać dania, a zwykle wiąże się to z konsultacją z obsługą. Może trwać wiekami, byliśmy trzyosobową grupą, chcieliśmy spróbować większości dań, a wybór i tak zajął dłuższą chwilę przy ladzie. Drugą rzeczą jest dość kiepskie zagospodarowanie (całkiem sporej) powierzchni lokalu.

Hogi

Rewolucji jednak nie będzie, bo jak tu potłuc plastykowe miski, styropianowe pojemniki i kartony słabo się tłuką. Właśnie, jak można takie cuda podawać jedynie w wersji „na wynos”? Ja rozumiem co to bistro, jednak znacznie smaczniej – już i tak dobre dania – jadłoby się z talerza, porcelanowej miseczki czy wiklinowego koszyka. Kolorem i smakiem uwiódł mnie „deser na przestawkę”, czyli truskawkowe mleko owocowe (można dostać cukrzycy, jednak who cares?).

Hogi

Pierwszym daniem był zimny makaron z poszatkowanym kurczakiem – zgodnie z nazwą, kurczak jest bardzo rozdrobniony, konsystencją przypominając pozbawione sosu pulled pork. Co do całości – strzał w dziesiątkę, danie bardzo trafione i dobre, nawet jeśli ktoś jest sceptycznie nastawiony do dań głównych podawanych na zimno. Ogórek dodaje niezbędnej świeżości, a całość wydaje się idealnym daniem na upały.

Hogi

Wybierając się do Hogi bardzo chciałem spróbować tutejszego Guabao (7zł), czyli nadzianego pierożka, do złudzenia przypominającego polskie kluski na parze (na Śląsku zwane „buchtami”).

Hogi
Hogi

Kolejny raz ubolewam nad opakowaniem – estetyczne, jednak jedząc na miejscu znacznie bardziej cieszyłbym się z „otwartej” formy podania. Wnętrze zachwyca: wieprzowina, ogórek konserwowy, mocno dominująca kolendra i orzeszki ziemne to miłe towarzystwo dla mojego podniebienia. Porcja mogłaby być większa, nie wyobrażam sobie, żeby ktoś najadł się pojedynczym Guabao. Może zestaw trzech, podany na talerzu?

Hogi

Najsłabszą pozycją, jaką przyszło mi w Hogi spróbować była kaczka na ryżu, podana z jajkiem gotowany w herbacie i z ogórkami. Suche mięso i nadmiar przypraw, który aż kręci w nosie, za to ryż dokładnie tak kleisty, jak lubię. Zastanawiam się, na ile wynika to z odmiennych preferencji smakowych, z autentyczności dania?

Hogi


Pierogi (mandu etc) to pozycja, którą od wizyty w Japonii zamawiam w każdej ją posiadającej restauracji azjatyckiej. Tu smażone, nadziane wieprzowiną i cebulą, farsz zagęszczony mąką… Pyszne!

Hogi

Na dobry koniec pszenny makaron z krewetkami, bezpieczne danie, nie uciekające w żadne skrajności.

Z Hogi wychodzę najedzony, jednak przekonany, że drobne zmiany zrobiłby miejscu dobrze. Trzymam mocno kciuki za rozwój – w końcu kuchnia tajwańska nie jest tak popularna, a zdecydowanie powinna!
PS
Wychodząc złapałem jeszcze jedno Guabao – są uzależniające!

Hogi

Hogi
Strona: http://hogi-pl.com
Adres: ul. Św Marcin 27, 61-804 Poznań
Godziny otwarcia:
pon.-sob.:
12:00 – 21:00
niedz.:
13:00 – 20:00
Numer telefonu: 882 578 765

Hogi Menu, Reviews, Photos, Location and Info - Zomato

Share This

Share This

Share this post with your friends!