Zaznacz stronę

Jestem tak zapóźniony z wpisami, że dopiero teraz zabieram się za opis mojej kolacji wigilijnej, a nie był to tradycyjny dwunastodaniowy posiłek, a coś eksperymentalnego. Wszystko zaczęło się od mojej Babci, która pomimo zaawansowanego wieku jest osobą niesamowicie sprawną i rezolutną – Babcia zawsze chciała odwiedzić Rzym, a przecież nie ma lepszej ku temu okazji, niż Święta Bożego Narodzenia! Zatrzymaliśmy się w hotelu Starhotels Michelangelo, dokładnie trzysta metrów od placu Świętego Piotra. W tymże hotelu miałem przyjemność zjeść najbardziej nietypową kolację wigilijną dotychczas.


Starhotels Michelangelo


Czterodaniową kolację rozpocząłem od kawałków ośmiornicy podanych na musie z grochu. Zestawienie bardzo dalekich od siebie smaków dało efekt ciekawy, acz bardzo delikatny: ośmiornica sauté podporządkowuje się  łatwo temu, co na stole jej towarzyszy, a groch lekko słodki, przypominający ten, który wykorzystujemy do kapusty z grochem jest słodkawy, puszysty.


Starhotels Michelangelo


Drugie danie to makaron z krewetkami i bakłażanem. Podany w ciekawy sposób, makaron jest uformowany w walec, jego „ścianki” tworzą plasterki bakłażana, krewetki drobno zmielone a wszystko w sosie kremowo-pomidorowym. Poleciłbym to danie nawet sceptykom owoców morza, ponieważ smak krewetki jest ledwo jedną, jasną nutą w symfonii.


Starhotels Michelangelo


Trzecie danie to stary, dobry karp z puree ziemniaczanym. Ponownie ciekawa forma podania – puree uformowane w kształt gruszki ze sztucznym listkiem wystającym z góry i panierowane, podobnie jak karp. Obok odrobina zielonego pesto, całość jednak nie zachwycała tak, jak poprzednie dania, brakowało tu pomysłu przełamującego schemat.


Starhotels Michelangelo


Deser wyglądał jak klasyczne tiramisu, jednak po wgryzieniu okazało się, że nie ma tu serka mascarpone, za to spora ilość świeżo ubitej śmietany i mocno kawowego biszkopta. Deser posypany ciemną czekoladą i orzeszkami pistacjowymi był bardzo odświeżający i nie dał zgubnej ciężkości, tak częstej po włoskich daniach.


 

Restauracja hotelu Michelangelo udowodniła, że zasługuje na swoje cztery gwiazdki. Kolacja wigilijna w ich wykonaniu była przemyślana, spójna i dobra, przebiegała w eleganckiej, acz pozbawionej „nadęcia” atmosferze. Prawdziwy profesjonalizm poznaje się po obsłudze, która sprawia bez trudu, że w restauracji dobrze się czują osoby pod krawatem, jak i siedzący w łańcuchu na szyi pryszczaty młodzik. Jeśli mielibyście okazję odwiedzić Rzym, a celem odwiedzin miałby być Watykan, polecam serdecznie już nie tylko restaurację, a cały hotel – nie tylko ze względu na lokalizację i restaurację.

Share This

Share This

Share this post with your friends!