Psi los (Akita Ramen)

Jem, bywam, opisuję. Food porn.

Psi los (Akita Ramen)

Poza drobnymi starterami nie ma tu opcji wege, ani tym bardziej bezglutenowej, ramen zjeść trzeba na miejscu, nie pakuje się na wynos, nie ma też rezerwacji. Bezkompromisowe podejście bardzo szanuję, bo niewielu jest na nie stać. To podejście, w wielu przypadkach zasadne, odbiło się niedawno, bo w październiku, negatywnie na opinii restauracji, gdy szef kuchni, zirytowany maratonem, odmówił obsłużenia dwóch osób, które do restauracji przyszły zaraz po biegu. Pomimo przeprosin ze strony właścicielki, internet pozostał nieprzebłagany.

Trzy sale lokalu wypełnione po brzegi – wybaczcie, że nie zrobiłem zdjęć wnętrza. Złapałem za to taką ładną podkładkę, o! Logo z pieskiem jest przeurocze (stąd też nazwa, od japońskiej rasy akita), a mangowy motyw rodem z foodtrucka – bo tak Akita się zaczęła – bawi mnie do dziś. Pomimo dużego obłożenia da się żyć, nie jest przesadnie głośno. Zaczynam od tatara z serca wołowego (18PLN), który wygląda tak, jakby zaraz miał odlecieć, czy to ptak, czy samolot, czy złoty znicz? Skrzydła zrobione są z nori. Okazuje się daniem polaryzującym, dwóch gości siedzących obok, degustując swoją porcję oddają niemal nietkniętą mówiąc, że nie da się jeść. Trudna jest konsystencja mięsa, a tak duża ilość kolendry w połączeniu z chilli maskują jego walor. Smak ciekawy, jednak nie mój.

Znacznie lepiej sprawa się ma z flagowym Akita Ramen (29PLN), który choć może nie jest szczególnie estetycznie podany (zdjęcie poniżej), za to ma prawdziwy smak! Wieprzowo-drobiowy bulion shoyu powoduje gwałtowną aktywację moich ślinianek, zapach jest obłędny, przyjemnie się robi, gdy alkaliczny makaron wymiesza się z szarpaną łopatką wieprzową (tzw pulled pork)… Nori, dymka i połowa jajka do smaku, klasycznie. Nie jest to ramen ciężki, nie jest też kremowy, choć swoją mięsistość ma, charakter też!

Chashu ramen (29PLN) zachwyca tytułowym opalanym boczkiem chashu, jednak jest znacznie mniej wciągający, niż poprzednik. Cięższy, palony, można nawet pokusić się o porównanie do grillowego posmaku, jest w pierwszych łyżkach ciekawy, w następnych porządny, a po połowie – nudny. I piszę to z wielkim żalem, bo potencjał jest.

Co do Akity mam wątpliwości. Czekanie na ramen sporo się wydłużyło, siedziałem chyba z czterdzieści minut przebierając niecierpliwie nóżkami. Kelnerka powiedziała, że to jej błąd i dostałem w gratisie napój, jednak cała moja wizyta była pod znakiem drobnych niedociągnięć. Warto przy tym pamiętać, że tytułowy Akita Ramen trafił – już dawno, dawno – na toplistę moich japońskich przysmaków i się wciąż utrzymuje. Na niego bym wrócił. I tylko na niego.

Akita Ramen


Węgłowa 4
Kraków

575 746 312
.
FB
wt-pt
sb
ndz
13:05-21:00
12:05-21:00
12:05-19:00

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.