Good Place Warsaw

Ponad dwa tysiące kalorii (Arigator)

O Arigatorze przeczytać już mogliście przy okazji mojej mapy warszawskich ramen – stąd możecie wiedzieć, że należy on do mojego TOP5 warszawskich ramen shopów. Czyli warto wpadać, koniec wpisu. No dobra, podam kilka konkretnych powodów, dlaczego wizyta tutaj warta jest inwestycji czasu, a czas jest kwestią kluczową, ponieważ nie raz spotkałem się z kolejką do tego niewielkiego lokalu. Przy nasyceniu restauracyjnym okolic Koszyków kolejka do drzwi jest prawdziwym osiągnięciem!

Wnętrze drewniane a przy tym niepozbawione koloru, mocno kontrastuje ze wszystkimi znajdującymi się w okolicy restauracjami – bardzo dobrze, trochę odmiany jest jak najbardziej wskazane! Do tego otwarta kuchnia, rozmieszczenie gości przy blatach i ladzie naprzeciw gotującej ekipy przywodzi na myśl prawdziwe japońskie ramen shopy, pierwszy raz w Warszawie poczułem się tak w Vegan Ramen Shop. Arigator tworzy podobny klimat z myślą o mięsożercach, choć też jest tu obecna opcja vege.

W dobrym guście jest krótkie menu, pięć odmian japońskiej zupy, sześć przystawek i dwa desery. Ujednolicona cena ramen – 32PLN jest zarówno plusem, jak i minusem, ponieważ sugeruje, że food cost nie ma wpływu na cenę. Przy okazji kosztów warto wspomnieć, że kluczowy element dania, czyli makaron, jest robiony w Arigatorze na miejscu. Bardzo odważny ruch, który moim zdaniem się opłacił – jest niemal tak dobrze jak w poznańskim Yetztu (a co za tym idzie, w Vegan Ramen Shop).

Podczas obfotografowanej wizyty spróbowałem klasycznego shoyu (32PLN), który poza przepięknym, klarownym bulionem i dobrym, wspomnianym wcześniej makaronem, pochwalić może się dodatkiem boczku kakuni (przysmak prosto z Kiusiu, trzeciej pod względem wielkości wyspy Japonii), wakame, półpłynnym jajkiem (ajitsuke tamago) i szczypiorem. Jest to wersja całkiem oryginalna, jeśli jesteśmy zwolennikami “oryginalności” w kuchni japońskiej, za to wersją ciekawszą, choć nie dla każdego, jest kuro ramen. Ta czarna jak smoła mikstura jest pełna smaku! Miejska legenda głosi, że jedna miska to ponad dwa tysiące kalorii. Moja towarzyszka stwierdziła, że był zdecydowanie za tłusty, dla mnie jednak ciężki, esencjonalny charakter jest wielkim plusem. Dorsz, kalmar, naruto, szczypior i rzepa arbuzowa – to znajdziemy w środku, największą atrakcją pozostaje bulion, esencja smaku.

Arigator jest ładny, klimatyczny i wciąż poszukujący – właściciel otwarty jest na nowości, nie zapomina przy tym o długiej tradycji japońskiego rosołu, który nota bene w najprostszej wersji trafił do Kraju Kwitnącej Wiśni razem z chińskimi robotnikami w dziewiętnastym wieku. Z pewnością tu wrócę, ciekaw jestem dalszej ewolucji (i deserów!).

Arigator


Piękna 54
Warszawa

730 303 103
.
FB
pon-ndz 13-16 ; 17-22

Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *