Zaznacz stronę

Kiedy lat miałem bardzo niewiele -naście, wybrałem się (czy z klasą, czy z rodziną – nie pomnę) do Opery Śląskiej na „Halkę”. Wspominając wcześniejsze wizyty w operze, które zapamiętałem dość pozytywnie, do dzieła sztuki ludowej podszedłem z niespotykanym wśród rówieśników entuzjazmem – skończył się on przed połową pierwszego aktu, a ponad dwie godziny całego przedstawienia ciągnęły się jak niedobra krówka. Z restauracją, która swoją nazwę dzieli z operą Stanisława Moniuszki było wprost przeciwnie: wybierałem się bez przesadnego entuzjazmu, a wyszedłem bardzo pozytywnie zaskoczony.

Drewniane i ciepłe wnętrze, obsługa uprzejma i profesjonalna, nienarzucająca się. Gwiazdy betlejemskie i przyozdobione czerwonymi wstążkami wieńce świąteczne przypominają o tym, że łaskawie panuje nam grudzień. Przekrój pnia umieszczony w jednym z rogów skutecznie przykuwa wzrok, wręcz prosi się o zmacanie – czy tylko ja uwielbiam dotykać „surowe” drewno?

Miłym czekadełkiem jest świeżo wypiekany chleb podany z pasztetem z kaczki, porcja odpowiednia by zaostrzyć apetyt. W ramach przystawki wybieram „Pierogi pani Eli z mięsem i okrasą” (26PLN) – jedne z lepszych mięsnych pierogów, jakie przyszło mi w Warszawie zjeść. Farsz prawdziwy i syty, boczek obecny, ale nie dominujący, ciasto delikatne i sprężyste – wspomniana pani Ela zna się na rzeczy.

Restauracja polska bez sznycla wiedeńskiego (38PLN) nie ma prawa bytu, dlatego chętnie wgryzam się w ogromną porcję cieniutko rozbitej cielęciny, przyozdobioną sadzonym jajkiem. Sklarowane masło, na którym był smażony jest wielką zaletą, ale też na dłuższą metę jedynym minusem – pod koniec dania czuję, że nie sięgnę po masło przez najbliższy miesiąc. Wciąż uważam, że warto.

Specjalnością kuchni mianuje się dania z drobiu, przyznać muszę, że nie bez powodu. Kaczka pieczona tradycyjnie (52PLN) jest delikatna, acz niepozbawiona smaku. Wybieram opcję z polskim jabłkiem nadziewanym konfiturą z żurawiny, soczystym dodatkiem, który przypomina mi niedawną jesień. Z dodatków spróbowałem kopytek i pieczonych ziemniaków z przyprawami – w obu przypadkach byłem zadowolony.

Halka nie należy do miejsc, do których wpadamy na szybki lunch, to restauracja z tradycją, gdzie można spędzić więcej czasu, zwłaszcza z rodziną – Babcia nie powie złego słowa o tutejszych specjałach. Niech mi ktoś powie, że nie można połączyć dużych porcji z jakością!


Halka Menu, Reviews, Photos, Location and Info - Zomato

Share This

Share This

Share this post with your friends!