Suche curry (Bangkok Soi)

Jem, bywam, opisuję. Food porn.

Suche curry (Bangkok Soi)

Obrodziło w tajskie i nie narzekam, cieszę się wręcz, że to już nie tylko curry takie-owakie, dim sumy i pad thai, że Tajlandia w Polsce nabiera rumieńców i charakteru. A w Bangkok Soi na to trzeba uważać, bo jeśli poprosicie o prawdziwą ostrość, wtedy poczujecie się jak na ulicznym bazarze, gdzie nikt nie oszczędza kubków smakowych. I ja to lubię, ja to czuję!

Zaczynam od polecenia SOM TAM (31PLN), sałatki z zielonej papai, która raczej głównym daniem nie jest, jest za to doskonałym dodatkiem, odświeżającą przekąską, która potrafi zmienić charakter całego posiłku. Bangkok soi ma streetfoodowy charakter, można tu pozamawiać od groma „na stół” i korzystać grupowo

Daniem, które konkursu piękności nie wygra, za to smakiem zachwyci, jest KUA GLING (31PLN) – suche curry pochodzące z południa Tajlandii, niespotykane dotychczas w polskiej stolicy. Wieprzowina tak pełna jest smaku, tak bogata, że bije na głowę większość wersji „pływających”.

PAD KRA PAO GAI (26PLN) kurczak z tajską bazylią jest dla mniej odważnych, a wciąż spragnionych orientu. Nie można też zapomnieć o PAD KRA PAO MOO KROB (28PLN), na którego przyjechałem ponownie (za pierwszym razem już zszedł, śpieszcie się zamawiać to danie!) – boczek z tajską bazylią. I choć nie mam tu zdjęcia, zapewniam, że jest szalenie ciekawą kompozycją, wymagającą wielopoziomowego przygotowania. Zdecydowanie się opłaca, idealny balans smaku ostrego i słodyczy!

Wizyta w Bangkok Soi to dla bywalców tajskich restauracji przyjemne wyjście ze sfery komfortu, to opłacalne ryzyko. Jest tu na ścianie tajska wersja plakatu jednego z najbardziej kiczowatych/cudownych lat 80 „Flash Gordon” i ja to uwielbiam, jest tu oryginalny, tajski Red Bull bez gazu, jest odrobina fantazji i masa włożonej pracy.

Bangkok soi

al. Jana Pawła II 50 Warszawa

Zadzwoń 531 234 374

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.