Weź byka za rogi (BykBar)

Jem, bywam, opisuję. Food porn.

Weź byka za rogi (BykBar)

Wbrew powszechnemu wśród restauratorów przekonaniu, prostota potrafi wygrać z przekombinowaniem. I na tej zrozumiałej przesłance opiera się moc BykBaru, gdzie istotnym jest sufiks – bar, choć chętniej nazwałbym to miejsce „mięsnym bistro”. Po dwóch wizytach: degustacji połączonej z testowaniem wybranych przez Roberta z Where’sTheFood win, oraz prywatnej, mam już zdanie wyrobione.

Przyjrzeć się żółtku na wierzchu tatara, jak kontrastuje z mięsem – i już wiesz, z czym masz do czynienia! Posiekany oczywiście (jeśli ktoś miałby wątpliwości, mielone mięso na tatar się nie nadaje) drobniutko, wyczuwalne są włókna struktury mięsa, cudo. Nieoczywistym jest tu wybór wina, wytrawne białe Kalius 22 White z najpopularniejszego w Hiszpanii szczepu macabeo.

Grasica cielęca zaprezentowała swój wielki powrót na warszawskie stoły, wcześniej zachwyciła mnie w Pink Lobster, dziś smakiem kusi w BykBarze. Oczywiście, nie jest to danie ładne, jednak żaden szanujący się amator podrobów nie może przejść obok niego obojętnie. Tu występuje w towarzystwie gwiazdy o podobnym przebiegu kariery, co ona sama – topinamburu, do tego lepki sos demi-glace, który też świetnie się sprawdza przy stekach, o czym później.

Mówią na mieście, że burgery się przejadły, a ja myślę, że takie domowe, taki o, akuratne, nigdy się nie przejedzą. Dlatego warto sięgnąć po złocistą frytę dla zachęty, a potem zagryźć wziętym w rękę burgerem, choć tu podaje się jakieś sztućce, ceregiele. Mięso – wiadomo – najmocniejszym elementem, bułka w wersji pełnej zbyt spalona, za to robiona na miejscu, dodatki dobre, choć lepsze w wersji ostrej, czyli sygnowanej Bykiem.

Steki to zachwyt, zachwyt wynikający z cięcia Picania, popularnego w Ameryce Południowej, ja w Europie spotkałem się z nim raz (a może więcej, nieświadomie?) w Bawarii, pod nazwą Tafelspitz (przysmak cesarski). Polega ono na wycięciu część krzyżowej z zachowaną wierzchnią warstwą tłuszczu, dzięki czemu mięso jest bardziej soczyste. Mięsu towarzyszyło czerwone wino La Vieille Ferme Rouge, wytrawne i złożone w smaku, poza oczywistymi czerwonymi owocami, czuć tu aromat toffi.

Codziennie do BykBaru wpaść można na lancz w cenie dwudziestu pięciu złotych za zupę i danie główne – nieoszukane porcje, warte zachodu. Są dobre piwerka, zacne wina i niezobowiązująca atmosfera, która pozwala zarówno wpaść na szybki lanczyk, jak i posiedzieć z ekipą.

BykBar

Rozbrat 8

pon-ndz 12:00-22:0

Zadzwoń 500 072 594

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.