Kawiarnia na wietnamską nutę (Doza)

Jem, bywam, opisuję. Food porn.

Kawiarnia na wietnamską nutę (Doza)

Pierwsze wrażenia bywają błędne, i tak przyjaciółka powiedziała mi, że sporo damskich przyjaźni zaczyna się od myśli „nigdy jej nie polubię!”. W przypadku Dozy myślałem, że do czynienia mam z estetyczną kawiarenką, która przyjemnie flirtując z estetyką PRLu, serwując bardzo dobrą kawę, nie będzie miała dużo więcej do zaoferowania. Nie zrozumcie mnie źle, uwielbiam dobrą kawę! Jednak tej w Warszawie nie brak, a na Żoliborz mam kawałek. Zdanie zmieniłem, gdy spróbowałem nowości w karcie…

Cynamonki

Podczas mojej pierwszej wizyty w Dozie spróbowałem kawy – a jest tu rozsądny wybór, są alternatywy – zacnej, lecz moja uwaga skupiła się na cynamonce! Cinnamon roll to wbrew pozorom niełatwe ciasto, którego wypiek zajmuje sporo czasu i wymaga umiejętności. Tutejsze jest perfekcyjne, nie za słodkie, puszyste tak, że palce wprost rwą się do jego rwania, brudząc się przy tym słonawym kremem. Nikogo nie zaskoczy, że reszta wypieków stoi na bardzo wysokim poziomie: chleb, croissanty i…

Powiew Wietnamu

Nowa karta wjechała jak złoto, pojawiły się bánh mì na doskonałym pieczywie, pełne kiszonek, wieprzowiny i wietnamskiego pasztetu. Przypomniało mi to nieodżałowany lokal wietnamski na Chmielnej, gdzie zawsze zatrzymywałem się po tego typu bagiety. Tu okazuje się, że atrakcji jest więcej, do kanapki dobieram herbatę z kumkwata, orzeźwiającą opcję.

Warto wybrać się na Żoliborz

Znacie affogato? Jeśli nie, to spójrzcie:

Shot espresso ląduje na wysokiej jakości lodach waniliowych lub śmietankowych, czysta przyjemność! A także dowód, że Doza się rozwija – i to w różnych kierunkach! Są tu też ciasta (polecam z marakują), jest nastrój dobry do pracy z laptopem, do zasiedzenia się ze znajomymi. Wbrew mojemu pierwszemu wrażeniu, warto wybrać się na Żoliborz po to, żeby Dozę odwiedzić.

Doza, Rydygiera 11

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.