…najpierw sjesta potem fiesta (El Botellón)

Jem, bywam, opisuję. Food porn.

…najpierw sjesta potem fiesta (El Botellón)

Czasem pytacie mnie, czemu nie wystawiam jednoznacznej oceny cyfrowej odwiedzanym restauracjom? Otóż uważam, że bardzo trudno jest oddać całe doświadczenie, na które składa się nie tylko samo jedzenie, ale obsługa, klimat i spójność konceptu. Do tego sama cyfra nie zwalnia z przeczytania tekstu, w końcu trzy na pięć dla food trucka to kompletnie co innego, niż ta sama trójka dla restauracji fine dining. Weźmy tutaj El Botellon, nową restaurację hiszpańską na warszawskim Powiślu – jedzenie jest tu dobre, jednak równie ważna jest leniwa aura, która krystalizuje się w momencie sjesty (spójrzcie tylko na godziny funkcjonowania tej restauracji!), zbieranie sił przed wieczornym szaleństwem. Drobne smaczki, dbałość o detale wyjątkowo trudno jest przekuć na kilkustopniową podziałkę.

Przy tak szerokiej liście tapas – hiszpańskich przekąsek, które zestawione razem tworzą kompletną ucztę – musiałem trochę poszaleć. Quesadillas (16PLN) to zawsze dobry pomysł, tu dwie tortille nadziane są kaszą kus-kus, serem cheddar i siekanym chorizo, wszystko z sosem na bazie pomidorowego gazpacho. Danie bezpieczne, o najłagodniejszym charakterze ze wszystkich, o których dzisiaj napiszę.

Empanadas, czyli chrupiące pierożki, występują w dwóch wersjach: z ciecierzycą i z mięsem. Zdecydowałem się oczywiście na wersję de carne (18PLN) z nadzieniem z wołowiny i chorizo, z autorskim sosem botellon. Przyjemne i charakterne, o cienkim i chrupiącym cieście, są mocnym punktem tutejszej karty.

Chorizo tu, chorizo tam, trzeba spróbować także chorizo al cava (19PLN), prawdziwy rarytas! Tu słynna kiełbasa dostała nowego charakteru za sprawą duszenia w winie marynowanym z chilli. Takie rozwiązania niezwykle lubię, zwłaszcza gdy efekt końcowy jest pikantny i soczysty.

Jak już wiecie, jestem wielkim fanem Batatas Bravas (18PLN), tu podane jako mieszanka ziemniaków, batatów i sera halloumi polanych salsą. Niestety, były trochę przeciągnięte, przez co straciły sprężystość.

Arroz negro coco (49PLN) to niekwestionowana gwiazda tego posiłku. Idealnie zapieczona (z klasyczną skorupką na wierzchu), podana na dużej patelni (ale nie tak wielkiej, jak widywałem na hiszpańskich ulicach), a do tego… Czarna! Dzięki zastosowaniu atramentu ośmiornicy, ta paella jest wyjątkowo stylowa, a zarazem pasuje do znajdujących się na wierzchu owoców morza. Wśród nich znajdziemy smakowite mule, soczyste krewetki i kalmary. Jest to nowe spojrzenie na danie tradycyjne, wręcz sztandarowe, jeśli o Hiszpanię chodzi.

El Botellón pojawił się na warszawskim Powiślu niespodziewanie, równie niespodziewanie trafił w moje gusta. Jest tu wielki wspólny stół zdatny do wieloosobowych posiedzeń, czy nawet zabaw, jest wielki, neonowy besos w łazience, jest pikantna i charakterna kuchnia. Mogę polecić nie tylko tym, którzy habla español – najpierw sjesta potem fiesta!

 

El Botellón. Cantina y Cóctel Bar.


Solec 18
Warszawa

512 892 481
.
FB
pon-czw
pt
sb
ndz
12:00-17:00 18:00-22:00
12:00-17:00 18:00-00:05
10:00-00:05
10:00-22:00

sjkngnds

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.