Lód na patyku czy w drinku (El Botellon)

Jem, bywam, opisuję. Food porn.

Lód na patyku czy w drinku (El Botellon)

Do El Botellon powracam, żeby sprawdzić, co po dziesięciu miesiącach się zmieniło. Jeśli o wnętrze lokalu chodzi, nadal jest kolorowo i przyjemnie, rząd butelek zaprasza do fiesty, a sporych rozmiarów stół do spraszania znajomych w liczbie mnogiej. Poprzedni tekst znajdziecie tu, tymczasem zabieram się do opisywania nowych i ulepszonych elementów karty.

Na zimno

Pierwsze zwróciły moją uwagę pinchos, czyli baskijskie kanapeczki, które są odpowiedzią na hiszpańskie tapas. No, może nawet nie kanapeczki, bo kluczowym elementem jest tu patyk, na który nadziane są składniki. El Botellon dowodzi swojej kreatywności łącząc marynowaną sardelę z tatarem z pomidorów i kolendrą, oraz grillowanego bakłażana z guacamole i pikantną pastą z orzechów. Od ceviche często stronię, nie jest to najciekawsze z dań. Tutejsza wersja uderza w trochę inną nutę dzięki obecności jalapeno i pomarańczy.

Na ciepło

Jest i pinchos na ciepło! Krewetka, grillowany ser halloumi i cukinia wystarczą, żeby wywołać uśmiech an mojej twarzy. Podobnie krewetki i kalmary w białym winie, camaron en cava & calamares (bo po hiszpańsku brzmi lepiej) kolejny raz udowadniają mi, że czas gumiastych, niesmacznych kalmarów w mieście nad Wisłą przeminął! Nawet ostatnio miałem taką rozmowę, dotyczącą największych kulinarnych zaskoczeń – były to właśnie kalmary w Hiszpanii, wtedy dopiero (jako student, niemal dziesięć lat temu) nauczyłem się ich smaku.

Jako dziecko jej nie znosiłem, za to wiek męski przyniósł mi pełną akceptację, a wręcz uwielbienie kaszanki. Dlatego chętnie sięgnąłem po burgos, kaszankę iberyjską zapieczoną kozim serem, podaną na czerwonej cebuli. Niesamowite, jak się może zmienić smak! Burgos, oprócz wieprzowej krwi, zawiera w sobie… ryż. Jest to świetny smak, który sprawdza się jako przystawka, a także dodatek do paella de carne. Kurczak, chorizo i wspomniana wcześniej kaszanka to nieortodoksyjna wersja paelli, jednak dla prawdziwych mięsożerców nieodzowna.

Chętnie zostanę przy temacie paelli, chętnie przypomnę sobie de marsico, czyli wzbogaconą o owoce morza i w ten sposób bardzo tradycyjną. Jeśli przy kalmarach El Botellon pokazał, że umie sobie radzić, tak krewetki i mule tu się znajdujące są dalszymi wersami tego samego wiersza.

Upiłem się lodami

No, może nie upiłem, ale zdecydowanie wstawiłem! Karta drinków jest przyjemna w obsłudze i przyjazna fanom rzeczy ładnych. Słusznie promowane Ice Pops to orzeźwiające połączenie alkoholu i słodkiego loda, polecam zwłaszcza truskawkową sangrię, która stanowi esencję lekkiego imprezowego koktajlu. Mocniejszą opcją jest Buldog, który zamiast loda, ma w sobie butelkę piwa Saaz. Mieszanka srebrnej tequili Tiscaz, triple sec i piwa sprawdza się zaskakująco dobrze.

El Botellon ciągle nad sobą pracuje, zmiany, które zaszły w ciągu ostatnich dziesięciu miesięcy pokazują, że jeszcze nie raz dam się tu zaskoczyć. Jest przyjaźnie, smacznie, zdatne do podziału dania zachęcają do wieloosobowej fiesty. Lokal przykuwa uwagę kolorowymi koktajlami i swobodną atmosferą.

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.