Polacy swoje gęsi mają (Halka)

Jem, bywam, opisuję. Food porn.

Polacy swoje gęsi mają (Halka)

Rej napisał „Polacy nie gęsi, iż swój język mają”, co wiemy już od szkolnej ławy. Czy wiemy też, że najlepsze gęsi w Europie, pochodzą właśnie z Polski? Jeśli nie, to jest ku temu sposobność – Restauracja Halka na warszawskim Mokotowie, hołdując tradycji „gęsina na Świętego Marcina”, wprowadziła menu dedykowane, gwarantując przy tym lokalne pochodzenie produktu.

Rosół z gęsiny jest mi bliższy, niż robiony na kurze, w końcu tłustsze mięso gwarantuje bogatszy smak. Tu też pomaga oliwa lubczykowa, szczęśliwie nie w nadmiarze, ponieważ dość łatwo o to, żeby zamiast harmonizować, dominowała. Jest tu borowik, ale wzrok i smak zwraca mnie do pierożka z kaszanką, który jest pierożkiem idealnym. Biorę to na siebie, Halka doskonale umie w pierogi, a to za sprawą osobnej osoby, która nimi, i tylko nimi się zajmuje.

Z pissaldiere łączy mnie zabawna historia, gdy pierwszy raz miałem okazję je jeść, zostało mi przedstawione jako „koszerna pizza”. Ciasto francuskie na spodzie, na górze karmelizowana cebulka oraz wersja słodko kwaśna, majonez lubczykowy i gwiazda w postaci żołądka gęsi kołudzkiej. Przystawka nienachalna, lekka, wprowadzająca.

Parfait de foies gras, czyli mus (kusi powiedzieć „pasztet”) zawierający kontrowersyjną „wkładkę” w postaci stłuszczonych wątróbek gęsich. Spotkałem się też z opiniami, że stłuszczenie wątróbki nie jest niczym nadzwyczajnym – gęsi odlatujące do ciepłych krajów podobnie „pasą” się przed wylotem. Nie wchodząc w głębszą polemikę, foies gras jest przepyszne, tu parfait zmieszane jest z jabłkowym chutney i pieczonymi śliwkami, nabierane czipsem z kaszy gryczanej, stanowi najlepszy element kolacji.

Udko gęsie confitowane to złoty standard, bez zaskoczenia, bez rozczarowania. Brokuł w tempurze to miły zwrot akcji, reszta jak w filmie, który znasz, a oglądać lubisz. Kluski ziemniaczane, mus z pieczonego buraka, grzyby leśne.

Kolejny przebój, czyli soczysta pierś gęsi kołudzkiej. I tu posilcie się zdjęciem, ponieważ wyszło bardzo, prawdziwa wizualna erotyka. A z czym to się je? Pieczony pasternak na miodzie, cydr gruszkowy, czerwona kapusta, kluska ziemniaczana i sos z palonego masła. I niby pierś to oczywistość, a przecież wiemy, że oczywistości skądś się biorą – a to stąd, że jest niezwykle smacznie, zwłaszcza dla tych, którzy na wątróbkę kręciliby nosem.

Uspokoję zawczasu, deser nie zawiera gęsiny, choć do niej pasuje, czy raczej pasuje po niej. Torcik Sachera, inaczej Sachertorte to kaloryczne niebo. Tu w aranżacji bliższej fine dining, kusi kilkoma rodzajami czekolady (mus czekoladowy, ganache czekoladowe 70%), odbiegając od bawarskich standardów – choć, prawdę mówiąc, jest na niego milion sposobów.

Warto wspomnieć o tym, że Halka w nowej lokalizacji (stosunkowo nowej) jest kobietą zmienną, za to zawsze z klasą. Porcelanowe talerze przykuły mój wzrok na dłuższą chwilę, podobnie lustra, czy przybranie stołu. Jest polsko w sposób nienachalny, delikatne nawiązania do tradycji nie mają na sobie pajęczyn. Gęsina, która jest tu na poziomie najwyższym, dużo zyskuje w tak atrakcyjnym wnętrzu, podsumowując: szybko, zanim minie sezon!

Halka, ul. Puławska 43, tel. 509 593 305

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.