…wspaniałych, ukrytych miejsc (Koreanka)

Jem, bywam, opisuję. Food porn.

…wspaniałych, ukrytych miejsc (Koreanka)

To jest najwyższy czas, żebym zaczął wiecznie nosić przy sobie aparat. Gdybym przemieszczał się po Warszawie samochodem, co samo w sobie jest średnio logiczne, biorąc pod uwagę, że kursuję właściwie po jednej trasie, to mógłbym przymilać się złodziejom chowając go w bagażniku. Niestety, najczęściej korzystam z komunikacji miejskiej, pomniejszając zanieczyszczenie miasta stołecznego i szansę na spontaniczne fotografie ze wspaniałych, ukrytych miejsc. A do takich niewątpliwe zaliczyć można Koreankę!

Nie wiem czemu moi koreolubni znajomi do tego lokalu podchodzili z dystansem. Może to niewielki metraż, może bliskość drapieżnej konkurencji w postaci Koszyków, może początek działalności nie był tak płynny, jak jest obecnie? Tak czy inaczej, trafiłem bez większych oczekiwań i bardzo pozytywnie się zaskoczyłem. Kuchnia jest autorstwa Yeunsu Lee, Koreanki wspomnianej w nazwie lokalu. Pierwotnie działała na zasadzie pop-up, otwierana jedynie weekendowo, obecnie działa codziennie, w godzinach od dwunastej do dziesiątej wieczorem.

Lokal jest odrobinę przypadkowy i przez to ładny, drewniany blat i popaćkany złotą farbą sufit pasują do kamienicy, w której się znajduje. Najlepszym atutem wizualnym jest zastawa od PatPottery – surowa i pełna niedoskonałości, ma w sobie coś ze zmiętej kartki.

Pełne menu wypisane jest na tablicy w lokalu. Zdecydowałem się spróbować japońskiego ramen i koreańskiego jjapchae, popijając przy tym klasyczną koreańską herbatę – jest ona w postaci dżemu czy konfitury, zalewanej gorącą wodą. Zdjęcia popełniłem – jak niestety coraz częściej bywa – telefonem.

Japchae (27PLN) nazywane czasem koreańskim stir-fry to makaron z batata (dangmyeon) z wołowiną. Jest gruby i charakterystyczny, chłonie smak sosu i dodatków, niestety często zastępowany jest makaronem sojowym i wkrojonymi cienkimi paseczkami batata. Jest to najlepsze danie dla wszystkich tych, którzy boją się ostrości, bądź dopiero wchodzą w świat kuchni koreańskiej. Wersja Koreanki jest bardzo trafiona, soczysta i satysfakcjonująca, pełnia smaku – tak mogę powiedzieć o tutejszej kuchni.


Dandan Ramen (28PLN) to ukłon w kierunku źródeł japońskiego dania, czyli kuchni chińskiej. Dandanmian to danie kuchni syczuańskiej, operujące wszystkimi tradycyjnymi smakami: olejem chili, syczuańskim pieprzem, kwaszonymi warzywami, sosem sojowym i winem Shaoxing. Danie charakterne i ponownie – pełne smaku, choć już nie dla każdego, jak to było w przypadku japchae.

Zwykle, gdy piszę „wrócę tu” mam naprawdę na myśli „przy odpowiednich warunkach i chęciach, z przyjemnością wstąpię”. Tu napiszę „wrócę tu” z pełną samoświadomością – chcę wrócić, spróbować całej karty, każdego dania w każdej konfiguracji. Bo Koreanka nie oszukuje, nie sili się na ekstrawagancje i w drugą stronę też nie –  nie upraszcza, nie spolszcza. Jest smacznie.

Koreanka


ul. Koszykowa 59 lok 36
Warszawa

784 478 447
.
Koreanka FB
pon-ndz 12:00-22:00

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.