Lepsze KFC, niż KFC (Kura)

Jem, bywam, opisuję. Food porn.

Lepsze KFC, niż KFC (Kura)

Pieczony czy panierowany, z grilla czy rusztu – kurczak zawsze brzmi dla mnie smakowicie. Niestety – lub na szczęście – moja kulinarna edukacja sprawiła, że pałam niechęcią do fastfoodów, nie tylko ze względu na wątpliwe doświadczenia smakowe, ale przede wszystkim, ze względu na mój wrażliwy układ pokarmowy. Ani KFC, ani Popeye’s nie potrafiły mnie do siebie przekonać, czy uda się to warszawskiemu streetfoodowi, Kurze, która swoją grzędę ma na Muranowie?

Okolica znajoma, nie tylko dlatego, że kiedyś mieszkałem w kamienicy przy Andersa. Ciąg niewielkich lokalików zawiera Falafel Bejrut, bistro Stół czy Pizzerię na Nowolipkach, która doczekała się już filii. Powierzchnia Kury zaaranżowana jest prosto i bezproblemowo, na tablicy za barem widoczne jest cale menu. A poza główną bohaterką – Kurą, niczym upiększający ją makijaż, sosy i dipy, wciąż zmieniane i ulepszane, tu polecam otwarcie: korean-bbq i buffalo-mayo.

Czy powinienem tłumaczyć różnicę między stripsami a skrzydełkami? Chyba nie, jednak jeśli ktoś miałby wątpliwości – skrzydełka się obgryza. I one, dostępne w glazurze z wybranego sosu, są wielką i brudzącą przyjemnością, która może uatrakcyjnić imprezę, uprzyjemnić oglądanie meczu czy przełamać barierę „politycznej poprawności” na pierwszej randce. Tu wchodzi on, cały na czerwono – sos korean-bbq, który na skrzydełkach daje efekt godny Gangnam (takiej dzielnicy Seulu).

Dla osób, które nie chcą bawić się jedzeniem, opcją delikatniejszą są stripsy. Panierka jest krucha i pulchna, jednak nie za gruba, mięso soczyste, a smak satysfakcjonujący – można w ten sposób przekonać znajomego, który zraził się do ciężkich i tłustych panierek z sieciówek.

Spróbowałem też kanapki BLT Supreme, która jest fuzją trzech skojarzeń: BigMaca, klasycznego BLT i specjalności zakładu, czyli smażonej kury. Dwa stripsy, pięć plasterków boczku, sałata lodowa, pomidor i sos bbq to przepis na hedonistyczne doświadczenie, które zaspokoi nawet spory głód.

Kura jest sympatyczna, łatwa w obsłudze i szalenie kreatywna – co widać po ilości sosów i dipów. Nie jest to restauracja, a streetfood i w tym tkwi siła tego miejsca, w bezpretensjonalnym podejściu do wysokiej jakości jedzenia „z ulicy”. Tego typu posiłek może zrobić imprezę, ba! Może być pretekstem do zrobienia imprezy.

Kura

ul.Nowolipki 15

Zadzwoń 662 360 505


 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.