Nie jest źle (L’avanti)

Jem, bywam, opisuję. Food porn.

Nie jest źle (L’avanti)

Lokal przy Grzybowskiej 5 przeszedł gwałtowną przemianę – jeszcze niedawno na ścianie gościła marynistyczna mozaika, a nad wejściem widniała nazwa Sawa, pochodząca od mitu o założeniu naszej pięknej stolycy. Dziś wnętrze jest znacznie bardziej stonowane, utrzymane w eleganckiej szarości, jednak ze względu na pogodę, ulokowałem się na niewielkim ogródku. Karta nie uległa wielkiej zmianie od czasów Sawy, nadal są tu owoce morza i słynna ośmiornica. Czy raczej jak było na początku istnienia Sawy – potem zmienił się właściciel i kierunek lokalu, a najlepsze pozycje (czytaj: droższe i trudniejsze) wyleciały z karty.

Ośmiornica podana jest jako sałatka (36PLN) z dodatkiem kalmarów, żółtka sous vide i sosu cytrusowego. O ile grillowany kawałek ośmiornicy był bardzo smakowity, tak wybór warzyw wydaje się przypadkowy i nie pomaga tu ładne wystruganie ogórka. To zdaje się bolączką wielu restauracji, gdzie „sałatka” jest pretekstem do wyeksponowania jednego elementu.

Zupa rybna (32PLN) to wypakowana po brzegi krewetkami i mulami wariacja na temat bouillbaisse (choć ze względu na zmienny charakter dania, jest to szeroka kategoria). Danie po pikantnej stronie spektrum, charakterne i przede wszystkim zróżnicowane, zbyt często zupy rybne nudzą się gdzieś po trzeciej łyżce.

Saltimbocca (49PLN) prezentowała się na talerzu dość blado, po spróbowaniu też zdecydowanie doradziłbym mocniejsze wysmażenie, dzięki czemu łatwiej byłoby je pogryźć. Za to sama jakość mięsa – cielęciny – była wysoka, sos świetnie dobrany, a gnocchi należały do jednych z najlepszych, jakie ostatnio miałem przyjemność spróbować.

Pizza quattro stagioni (26PLN) to bardzo fajne rozwiązanie dla niezdecydowanych, bądź – podobnie jak ja – lubiących zróżnicowanie. Ćwiartki są posypane kolejno: czarnymi oliwkami, pieczarkami, gotowana szynka i serca karczochów. Jest to kolejna okazja do pochwalenia jakości wykorzystywanych tu produktów, jednak wolałbym, gdyby każda ćwiartka była inaczej doprawiona, tu różnicą jest jedynie nadzienie.

Avanti oznacza „naprzód” i ruszając w tym kierunku – nie jest źle, choć z czkawką. Warto pamiętać, że rozmawiamy tu o droższym miejscu, gdzie automatycznie moje oczekiwania rosną. Na pochwałę zasługuje przykładowa obsługa, w znaczeniu, że się przykłada i przykładem dla innych świeci. W dniu wizyty nie mogłem spróbować alkoholu, jednak towarzysząca mi płeć piękna zachwalała, więc zdam się na jej słowa i zarekomenduję – próbujcie drinków odważnie! Mam tylko nadzieję, że L’avanti nie podzieli losu Sawy i z czasem nie spuści z tonu.

,

L’avanti


Grzybowska 5/1
Warszawa

22 299 30 08
.
FB
pon-pt
sob-ndz
08:00-00:00
12:00-00:00

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.