walory tej damy (Madame Szpakoska)

Jem, bywam, opisuję. Food porn.

walory tej damy (Madame Szpakoska)

Za czasów studiów (a i nawet chwilę później) namiętnie chodziłem na tyły Nowego Świata, do Pawilonów, Pawixów kochanych, gdzie alkohol zawsze był zimny, a ludzie wokół skorzy do rozmów. Jako dorosły człowiek ze stałą pracą trafiam tam rzadziej, po części dlatego, że nie jest mi już po drodze, ale ważniejszym powodem jest zmiana moich gustów. To już nie czas, gdy satysfakcję daje Long Island Ice Tea, któremu bliżej do kociołka Panoramixa czy finezyjnie zmieszane smaki wódki Barmańskiej. Natomiast wciąż tęsknię za klimatem, za pewnym rodzajem bohemy…

I tu, ku mojemu niekłamanemu zachwytowi, wchodzi Szpakoska. I to nie byle jaka, bo Madame: z vibem artystycznych utracjuszy i koktajlami godnymi najlepszych miejscówek w mieście. Sympatycznej barmance przekazałem preferencje, dostałem Negroni wzbogacone o aromat whiskey, mocne i solidne, jednak niepozbawione flirtu Martini.

Oczywiście, wieczór nie byłby dla mnie kompletny bez stołu zastawionego czymś więcej, niż procentami. Dlatego próbuję pasztetu z podrobów z indyka z suszoną żurawiną (12PLN) – to jest zakąska, tak można podjadać pod wódkę, mocniejszy koktajl lub jedną z dostępnych tu nalewek. Na boczku talerzyka przycupnęła galaretka z cydru i tymianku, którą mógłbym mieć w słoju i codziennie podjadać. Jestem na tak. Obok pasztetu, już nie w formie zakąski, a bliżej pełnoprawnego dania – żółty podpłomyk (16PLN). Ta najstarsza forma chleba nosiła kiedyś nazwę „wychopień” – cieszę się, że przeszliśmy na „podpłomyk”. Tu ugina się on od sałaty z czarnej rzepy, kalarepy i ziół, piklowanej, czerwonej kapusty, a na spodzie kryje się pasta z wegetariańskiej kiszki ziemniaczanej.

Sloppy joe występuje w dwóch wersjach: mięsnej (22PLN) i wege (20PLN), co purytanów doprowadzi do zawału – idea tego dania to mięso pływające dosłownie wszędzie! Szpakoska wysuwa propozycję smaczną i satysfakcjonującą, jednak kompletnie różną od hedonistycznych i brudnych kanapek, które jadłem w Stanach. Jest tu piklowana cukinia i sałatka z czarnej rzepy, kalarepy i ziół.

Madame mi w oko wpadała, do Madame będę zachodził, gdy tylko będę miał ochotę na dobry koktajl w klimatycznej oprawie. Już poleciłem to miejsce kilkoro znajomym, póki co – nikt nie był zawiedziony, co tylko potwierdza walory tej damy.

PS

Koniecznie spróbujcie „herbacianki”!

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.