Taco rzecze Zaratustra (Paloma nad Wisłą)

Jem, bywam, opisuję. Food porn.

Taco rzecze Zaratustra (Paloma nad Wisłą)

Znacie MSN nad Wisłą? Jeśli nie znacie to nie jest zbyt późno, żeby poznać – Muzeum Sztuki Nowoczesnej dotychczas przyciągało ambitnymi i nieszablonowymi wystawami, niską ceną biletu i wieloma oprowadzaniami artystów. Obecnie jest jeszcze jeden powód, dla którego warto wybrać się w to miejsce. I może stać się on popularniejszy, niż samo Muzeum – mowa o Palomie, restauracji, która przycupnęła w tym samym budynku, co MSN.

Jak już przeczytać mogliście na Instagramie @goodplacewarsaw – w Palomie gotuje Sławek Wojtysik, którego spotkałem już wielokrotnie, ostatnio w Too Thai. Dotychczas myślałem o jego kuchni w kategorii mocno zdefiniowanej, zorientowanej na orient (ładna fraza do wiersza!) i sprawnie operującej mięsiwem. O ile Tajlandia jest w Palomie obecna, tak z mięsa spróbować można jedynie ryby i… Jest to dobra decyzja!

Bób to zawsze dobry pomysł, tu smaku nadaje mu kafir, tajska bazylia, chili i sos rybny – brzmi jak dużo? Wprost przeciwnie, rozchodzi się gładko, nie jest za ostro, za to smakowicie i „przegryzkowo”, więc nie tylko przystawka, a i wypełniacz do alko. Wabi się BANGKOK FAVA (15PLN).

Jako, że jedyny moment na szparagi jest teraz (bo są krajowe, wcześniej to były jakieś huncwoty z importu), to i w sezonowej Palomie pojawiły się ślicznotki. Piękne główki! Po bokach sos gojuchang czyli ten, którym zalewa się wszystko w Korei – wpływ Seulu przypisuję Katarzynie Zbikowskiej, zakręconej w tym kierunku właścicielce Pacyfiku i świetnego koloru włosów, zarazem współwłaścicielce Palomy – prażona cebulka i sezam sprawiają, że robi się z tego stosunkowo zdrowy comfort food.

No i to wszystko było tylko wstępem, przydługim intrem do gwarantowanego hitu, czyli tacosów z dorszem w panko. Nie jestem największym fanem dorsza – mówię to wprost, a ten tutaj kompletnie mnie oczarował. Może nawet nie chodzi o poszczególne składniki, a jest ich tutaj trochę: pszenne tortille z mozzarellą i cheddarem, pico de gallo, świeży ananas, chipotle mayo, kolendra i granat. Nie, tu chodzi o efekt końcowy, który sprawia, że przed skończeniem tego dania wiedziałem, że tu po nie wrócę.

Paloma jest ładna i w perspektywie nadchodzących długich, nadwiślanych wieczorów – świetnie zlokalizowana. Pierwsza karta jest dość krótka i sezonowa, co prowokuje mnie, żebym zapytał: co będzie dalej? W odpowiedzi nasuwa mi się cytat jednego z moich ulubionych wokalistów, nieszczęśliwie zmarłego Davida B:

I don’t know where I’m going from here, but I promise it won’t be boring.

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.