Uwodzicielska carbonara (Posypane)

Jem, bywam, opisuję. Food porn.

Uwodzicielska carbonara (Posypane)

Jest coś seksownego w kuchni włoskiej. I nie mam tu na myśli poniekąd prawdziwego stereotypu o skłonnej do romansów naturze mieszkańców Półwyspu Apenińskiego. Chodzi tu o to, co trafia na talerz, choć pewnie to, co na nim się znajduje, też zależy od charakteru kucharza. Zostawiając dyskusję pod tytułem „jesteś tym, co jesz czy jesz to, kim jesteś” na później, kuchnia włoska czaruje. Bezwstydnym użyciem oliwy z oliwek, nadmiarem makaronów, kruchą pizzą i serem na wszystkim, co tylko można serem przykryć. Posypane to miejsce, które zdaje się to rozumieć.

Ciepłe światło ogrzewa listopadowy dzień we wnętrzu restauracji, jest tu sporo miłych akcentów, chociażby ściana kuchennych utensyliów, chromowany bar, obowiązkowy ostatnimi czasy neon. Karta nie jest długa, szanowna, skupiona wokół pasty. Mówi do Ciebie na „ty”, po włosku.

Mezze (33PLN) to dobry, choć skromny początek. Trzy pasty: hummus, z bakłażana i z białej fasoli, przy czym ta środkowa zabiera miejsce obu pozostałym. Lokalne wypieki klasa, warzywa raczej bez emocji, podobnie wiedza miłego, acz zdezorientowanego kelnera. Pytam, zamawiając, czy pasta z bakłażana to baba ghanoush, pytam jakie warzywa są z mezze, odpowiada kolejno „pasta z bakłażana to pasta z bakłażana” i „różne”.

Carbonara (32PLN) podawana jest na makaronie grubszym, z dziurką w środku, znanym jako bucatini (czasem też perciatelli) i jest przyczyną moich zachwytów. Uwodzicielska w każdym calu, zaczyna od „Ciao Bella!” a kończy się zdecydowanie zbyt szybko. Jest tu pancetta, tak jak być powinno, a różni się ona od pospolitego boczku tym, że suszona jest z pieprzem (bez dodatkowej obróbki cieplnej). Żółtko płynie ledwo co, makaron zawija i smaku jest pełno.

Ravioli szpinakowe (33PLN) nadziane mieszanką szpinaku i ricotty jest dobre, jednak grzeszy nudą. Po kilku poduszeczkach staje się jednakie, a to trochę przykre, zwłaszcza mając porównanie z fascynującą osobowością carbonary. Chyba zabrakło mi tu trochę masła, o ile szałwia i parmezan dają radę, tak masło, masełko mogłoby jeszcze popłynąć.

Jak na randce. Kilka różnic charakteru, jednak zaleta w postaci magnetycznego bucatini zdobyła moje ciało. Dlatego wpadajcie – można bez kwiatów – dajcie się uwieść kuchni glutenowej, laktozowej, wysokokalorycznej i, przede wszystkim, przyjemnej.

Posypane


Hoża 43/49
Warszawa

668 668 119
.
FB
pon-ndz 12:00-22:00

 

One Response

  1. Lucy pisze:

    Fajny opis. Co do carbonary to chciałabym zwrócić uwagę, że być powinno to tylko guanciale, pancetta w ostateczności i nie wg tradycyjnego przepisu.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.