Bezpiecznie i z klasą (Prime Cut)

Jem, bywam, opisuję. Food porn.

Bezpiecznie i z klasą (Prime Cut)

W Prime Cut można swobodnie wziąć głęboki oddech. Mam tu na myśli zarówno wysokie sklepienie, odległość pomiędzy stolikami i działającą klimatyzację, która w te kilkanaście upalnych dni jest na wagę złota. Miejsce zachwyca spokojem, bogatym barem i obsługą, która łączy uprzejmość z umiejętną obecnością – w przeciwieństwie do wymuszonego narzucania się, które zbyt często ma miejsce w restauracjach premium.

Karta wygląda dość standardowo. Posiłek zaczynam od carpaccio wołowego podanego z rukolą, parmezanem i borowikami, trochę nie rozumiem tu sporej ilości oliwy z oliwek – jest ona gorzka, tuszuje smak mięsa. Ten zabieg miałby sens, gdyby carpaccio pozostawało coś do życzenia, a w przypadku dobrego dania z sezonowanej wołowiny jest to zbyteczne.

Kaczka confit to przyjemna kombinacja swojskich strączkowców (biała fasola, groszek, bób) z wygotowanym w tłuszczu kaczym udkiem, sos na winie i ach, można smakować!

Pieczony łosoś, zdrowie i przyjemność w jednym, ciężko mu czegoś odmówić. Gęsty sos i kremowy szpinak, chrupiąca skórka, miękkie wnętrze – ktoś doskonale wie, jak łososia upiec.

Burger wołowy podany w słodkiej bułeczce jest medium-rare czyli taki, jak powinien być, choć nikt mnie o stopień wysmażenia nie spytał. Frytki udane, dwa sosy obok, że tak powiem – standardzik, rejony znane i rozminowane.

Spróbowałem dwóch deserów: musu truskawkowego z angosturą oraz creme brulee. Oba miały kapitalny dodatek w postaci sorbetu, w pierwszym przypadku ze szczawiu, w drugim z zielonego jabłka – dobry patent an odświeżenie kubków smakowych. Podanie nawiązuje do tradycji fine dining, niewielka porcja ułożona jest w geometryczny chaos, creme przyjmuje formę długiego prostokąta, mus truskawkowy to apetyczne chmurki.

W Prime Cut jest bezpiecznie i z klasą. Nie ma tu wielkich odkryć, nic nie zaskakuje, ani nie wystawia kubków smakowych na próbę – czy to dobrze, czy źle? Wszystko zależy od naszego podejścia, mając do czynienia z restauracją hotelową, która może spodziewać się klientów biznesowych o konkretnym guście, oczekujących określonych dań w znanej aranżacji – jest to sukces. Na wielką pochwałę zasługuje bar, który zrobił mi szalenie dobre Old Fashioned, tylko spójrzcie na to zdjęcie!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.