Zaznacz stronę

Ramen to japońska zupa, która nie pozostaje obca wszystkim fanom (a tych, jak wiadomo, nie brakuje) Kraju Kwitnącej Wiśni. Na klasyk, będący prototypem wszelkich wariacji na temat tego dania, składa się chiński makaron, podany z bulionem zależnie od wersji: shio – odtłuszczony rosół wieprzowy lub drobiowy, tonkots – z wieprzowych kości, shoyu – rosół z kurczaka z dodatkiem sosu sojowego lub miso – jak sama nazwa wskazuje, z dodatkiem pasty, od której zaczerpnięto nazwę wywaru (ze sfermentowanej soi). Do tego obowiązkowa jest masa dodatków, takich jak plasterki mięsa, jajko, nori, naruto (tak, od nazwy skondensowanej pasty rybnej imię wziął słynny bohater mangi) czy zielona cebulka. Po takim wstępie rzeczoznawczym przejdźmy do oceny – jak sami o sobie mówią – pierwszego polskiego ramen-baru.

Zacznę od tego, co boli najbardziej: wystrój lokalu przy Kruczej odstrasza. Zaraz po wejściu, po prawej stronie widzimy lodówkę, rodem z po PRLowskiego sklepu mięsnego, dalej niewiele lepszą ladę, przez co miejsce wygląda raczej na bar mleczny.

 

Ramen Amen

 

Wystrój w jasnym drewnie, na ścianie wielkie malowidło przedstawiające ramenową wersję Latającego Potwora Spaghetti – niby to zabawne, ale jak się ma do azjatyckiego lokalu?

 

Ramen Amen

 

Ku naszemu rozczarowaniu przystawki nie są jeszcze dostępne, pomimo tego, że widnieją na dużym, wypisanym kredą menu, dlatego obeszliśmy się smakiem sajgonek. Wybór jest zróżnicowany, dostać można nawet tajski Pad Thai – opieram się pokusie, lecz tym razem próbuję specjalności zakładu w dwóch wersjach: z kaczką i z kurczakiem. Po półgodzinnym czekaniu ramen dociera na stół. Miłym akcentem jest darmowa herbata, uzupełniana przez uwijającą się, jednoosobową obsługę.

Ramen Amen

 

Niestety, zupom, które miałem przyjemność jeść, bliżej było do pho, niż do japońskiego ramen. Głównie przez przytłaczającą w stosunku do mięsa ilość marchewki, pora i kiełków sojowych – wszystko w postaci surowej. Sam napar okazał się być nieco pozbawiony smaku, dlatego od razu w ruch poszła wietnamska pasta chilli, suszone płatki (tym razem koreańskie), oraz chiński wywar z imbiru. Nie zrozumcie mnie źle – to były smaczne zupy, po doprawieniu nawet bardzo dobre, jednak nazwanie ich ramen to dość duże nadużycie. Jest to raczej kolejna, próbująca zbliżyć się do japońskiego oryginału wersja, jakich ostatnio sporo – w końcu ramen jest protoplastą popularnej zupki chińskiej.

 

Ramen Amen

 

Jeśli nie poczujecie się oszukani przekoloryzowaną nazwą dania – czeka na was dobrej jakości zupa, jednak smaczniejsza w wersji z kaczką. Samo mięso było dobrze przygotowane i idealnie doprawione, a wcześniej wspomniane warzywa nadają daniu charakteru.

Z Ramen Amen wyszedłem najedzony (porcja w wersji powiększonej jest całkiem pożywna), ale nie usatysfakcjonowany – w końcu oczekiwałem prawdziwej, japońskiej zupy. Nie skreślam Ramen Amen ze swojej listy, jednak zarówno wnętrze, jak i ceny powinny ulec poprawie – w końcu przyrównujemy lokal do miejsc serwujących pho, a nie restauracji japońskich. Siedzący w kącie czarny, indyjski budda nie ratuje sytuacji – za to pozdrawia wychodzących klientów.

Ramen Amen

Adres: ul. Krucza 23/31, Warszawa

Godziny otwarcia: Pon – Pt 12:00-22:00, Sob 12:00 – 3:00, Niedz 12:00 – 21:00

Telefon: 663 64 64 64

Strona internetowa: Facebook  

Ramen Amen

 

 

Ramen Amen

 

Share This

Share This

Share this post with your friends!