Good Place Warsaw

kiedy pytają… (Rest. Baczewskich)

Zacznij się interesować gastronomią, a prędzej czy później zaczniesz dostawać wiadomości od starszych i nowszych znajomych w tematyce „gdzie iść zjeść z klientem/mamą/dziadkiem/gachem/koleżanką z nietolerancją na gluten/laktozę/dzieci?”. A Ty, drogi aspirujący #foodie, w imię swojego dobrego gustu i smacznego wizerunku musisz polecać, pocić się i szukać adresów – bo przecież w Google ciężko, oj, ciężko – miejsca idealnego. Więcej! Bierzesz potem odpowiedzialność za doświadczenia wynikające z tego polecenia.

Rest Baczewskich to pierwsza w Warszawie siostra restauracji znanej i szanowanej we Lwowie, jednej z tych, które na listach „co warto we Lwowie zobaczyć” brylują. Nie dziwota, ponieważ zarówno oryginał, jak i warszawska lokalizacja są szalenie eleganckie. Miejsce akcji to Pałacyk Szucha, miejsce z przeciekawą historią, o czym kilka lat temu pisał Warszawska Fabryka Spacerów:

Miejsce zostało odnowione z wielkim rozmachem, jest tu naprawdę pięknie! Jest wystawa eleganckich karafek, co nawiązuje do historii Wódki Baczewski, wygodne kanapy i fortepian. Goście też przywodzą na myśl najlepsze czasy lwowskiej elity, nie brakuje tu znanych i szanowanych twarzy.

Karta jest fuzją kuchni polskiej i ukraińskiej, nie brakuje tu klasyków i ciekawych wariacji na ich temat. Zaczynam od gęsiego pipka(25PLN): podroby, cebula i ziemniaki w sosie własnym. Ważne jest powiedzieć, że to żydowska wersja tego dania, ponieważ Polska rozdarta jest pomiędzy dwa: na południu, dawnej Galicji, nazywa się tak potrawę z gęsich żołądków. Natomiast teren Kongresówki za gęsi pipek ma faszerowaną podrobami i kaszą gęsią szyjkę.

Zupa rakowa a’la Franz Fischer (27PLN) to eksplozja smaku! Kto dziś pamięta, że raki były daniem na wskroś polskim – zanim usłyszę chór „ja, ja, ja!” skieruję wszystkich do Baczewskiego, niech sobie przypomną, nie zaszkodzi. Zupa wprost gęsta od szyjek rakowych i to ja lubię.

Banosz (33PLN) nie do końca mi tu pasuje, danie proste – zbyt proste – na tutejsze progi. W trzech garnczkach podana kasza kukurydziana na śmietanie, trzy rodzaje przybrania: skwarki, grzyby i bryndza. Nie zachwyca, nie zaskakuje, ot – jest sobie.

Deserów nie brakuje, są tu pyszne maleństwa i duże wygibasy, ja sięgam po pijane lody (7PLN/gałka) w towarzystwie mini bezy i pralinki. Nie dość, że wizualnie atrakcyjne, to jeszcze pełne smaku i charakteru.

Oczywiście, trzeba powiedzieć o barze, na którym dzieją się cuda, poniżej możecie zobaczyć proces chłodzenia ciekłym azotem:

Nalewki to życie, dlatego spytajcie, co obecnie u Baczewskich grasuje.

Wracając do początku artykułu, gdy ktoś ponownie zapyta, daję wam odpowiedź w kategoriach „eleganckie wnętrze”, „biznesowe spotkanie”, „romantyczna kolacja” i „kuchnia polska/ukraińska w wersji restauracyjnej” – Rest. Baczewskich spełnia każde z tych wymagań z osobna i wszystkie naraz.

Rest.Baczewskich

Aleja Christiana Szucha 17/19Warszawa

Zadzwoń 888 522 668

Skomentuj jako pierwszy!

Twój adres email nie zostanie opublikowany.