Kulinarny luz (Rico)

Jem, bywam, opisuję. Food porn.

Kulinarny luz (Rico)

Krzysztof Lech to diabeł w kuchni, talent kulinarny i biznesowy. Najpierw dał się poznać w skandynawskiej restauracji Nabo (pisałem, pisałem – dwa lata temu?), równocześnie zaczął działać z foodtruckami: dwa z amerykańskimi kanapkami Easy Rider i Philly Cheese Bus, później El Cartel z kuchnią tex-mex. Ostatni busik okazał się zapowiedzią miejsca stacjonarnego, które pojawiło się w dwupoziomowym lokalu przy alei Jana Pawła (kiedyś była tu restauracja sushi Akashia).

W Rico byłem już trzy razy, za każdym wynosząc trochę inne wrażenia. I to dobrze, ponieważ drobne różnice w tych samych daniach pokazują, że wszystko tu przygotowywane jest na miejscu, na bieżąco. Ponadto, od tex-mexu nie oczekuję perfekcji, a zabawy, pewnego kulinarnego luzu – w końcu tortilli nie jem sztućcami, lubię doprawić sosem, który może mi nawet pociec po brodzie.

Właściciel zdaje się doskonale rozumieć naturę tej kuchni, serwując kartę prostą i przyjemną, skupioną wokół klasyków: taco, burrito, quesadilla, grilla i krewetek. Są też amerykańskie kanapki – ewidentnie druga specjalizacja. Wystrój kolorowy, lekki, z polotem, do kuchni można zajrzeć, obsługa miła i nienachalna. Koktajle kolorowe, pełne smaku i przesadzone w najlepszym tego słowa znaczeniu.

Kontrowersyjna może się zdawać decyzja o tym, żeby zrezygnować z placków z mąki kukurydzianej na rzecz pszennej, jednak sam się nie dziwię. W większości przypadków, te pszenne są po prostu smaczniejsze, nie rozmiękają też tak łatwo od sosiwa. Tacosy polecić mogę w wersji wołowej-bbq z chipotle, cebulą marynowaną, kremowym avocado i żółtym serem. Dobra jest też opcja z chorizo i wołowiną, wzbogacone ziemniakami i pico de gallo.

Quesadilla podobnie dobra, porcje są całkiem spore i satysfakcjonujące, można się dzielić, można podjadać. Duża ilość przystawek, tu polecam pierożki empanada czy – klasycznie – nachosy, też sprzyja spotkaniom w większym gronie. Fajnym aspektem jest spory wybór sosów, gdyby danie okazało się zbyt łagodne.

Kulinarny luz to dewiza Rico. I to się sprawdza, tu się chce wracać, posiedzieć, zabrać grupę przyjaciół i wypić kilka drinków podawanych w szklankach-czaszkach, podgryzać i popijać. Powierzchnia lokalu jest spora, więc nada się też na imprezę firmową bądź inną, wymagającą większej liczby miejsc.

Rico

al. Jana Pawła II, Warszawa

tel. 600 600 770

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.