Zaznacz stronę

Damian Dawid Nowak:„shabu-shabu”

według Japończyków to właśnie jest odgłos, jaki wydają mieszane w gorącym kociołku składniki potrawy. Stąd właśnie pochodzi nazwa posiłku, który stał się główną atrakcją lokalu przy Mokotowskiej: gotowanego na stole rosołu ze świeżymi dodatkami. Za sprowadzenie tego unikatowego sposobu na polską ziemię, lokal został uhonorowany nagrodami i wyróżnieniami. Miałem przyjemność odwiedzić go zaraz po otwarciu, w roku zakończonym dwunastką, jednak okazję by o nim pisać mam dopiero teraz.

Sara Mazurkiewicz: Pierwsze wrażenie?

Zdecydowanie przerażenie. Własny kociołek i gotowanie – to nie dla mnie. Wyobrażam sobie najgorszą wersję tej wizyty, ale przełamuję się i postanawiam spróbować. Przyjemny wystrój, miła obsługa i…garnki wbudowane w stoły. W momencie, w którym kelner tłumaczy na czym polega samodzielne gotowanie, moje przerażenie powoli maleje. Obszerne menu, z którego możesz wybrać swoje ulubione produkty i stworzyć własne danie, miło mnie zaskoczyło.

DDN: W lokalu możemy wybrać dwa rodzaje potraw – gotowe, które na nasz stół docierają zdatne do jedzenia, oraz słynne shabu-shabu, które gotujemy na miejscu. Z tym ostatnim jest masa zabawy: możemy wybrać jeden z zestawów, lub samodzielnie dobrać jaki rodzaj naparu (ja wybrałem ostry koreański), jaki makaron (sojowy, yuba, chiński, Pho), oraz jakie dodatki są warte spróbowania. Na obfitym talerzu poniżej, znajduje się zestaw za trzydzieści złotych, w tym potrójne mięso (jakżeby inaczej), które wreszcie mogłem zjeść na pół-surowo, tak, jak lubię najbardziej. Taki hot pot w zupełności wystarczył, żeby zaspokoić mój głód, a jestem pewny, że ilościowo odpowiedni jest dla dwóch mniejszych łasuchów.

SM: Ja jednak stwierdziłam, że jak na pierwszy raz bezpieczniej będzie zamówić coś gotowego, i wybrałam makaron z krewetkami, brokułami, cebulą oraz azjatyckim warzywem cai cuc. Okazało się, że produkty idelanie komponują się z trawą cytrynową i chilli. Potrawa zdecydowanie przewyższyła moje oczekiwania. Wybrałam małą porcję, a wychodząc czułam się całkiem najedzona i przede wszystkim, usatysfakcjonowana jakością posiłku. Jednak patrząc na mojego towarzysza żałowałam, że nie skorzystałam z wmontowanego kociołka. Okazało się, że nie jest to mozolne, męczące samodzielne gotowanie, a wielka frajda i ciekawe urozmaicenie posiłku! Następnym razem zdecydowanie skorzystam z tej, wyróżniającej Shabu-Shabu od innych restauracji atrakcji, która całkowicie mnie urzekła.

DDN: Shabu-shabu wprowadziło do nas coś nowego, i narazie pozostają bezkonkurencyjni. Mógłbym czepić się tłustych stołów, ale obawiam się, że w tego typu miejscu to nieuniknione, w końcu tu się gotuje… Obsługa szybko i klarownie tłumaczy cały proces, ceny są przystępne, a szerokie menu pozwala spełniać azjatyckie zachcianki. Wielki plus!

 

Shabu-Shaby  Shabu-Shabu Shabu-Shabu Shabu-Shabu makaron Shabu-Shabu wejście

 

Share This

Share This

Share this post with your friends!