Zaznacz stronę

Bytom to prawdziwe miasto kontrastów. Obok starych kamieniczek wyrastają tu nowoczesne centra handlowe, a pomiędzy budynkami mieszkalnymi, w samym sercu nieopodal dworca, znajduje się ogromne więzienie. Jeśli o rynek restauracyjno-kawiarniany chodzi, jest wciąż dość ubogo: sporo lokali o klimacie PRL-owskim przegrywa z sieciówkami, droższa alternatywa dzieli się na typowe, białoobrusowe standardy (w złym tego słowa znaczeniu) i restauracje z pretensjami.  Dopiero na obrzeżach miasta zaczyna się robić coraz ciekawiej, a zachęcony rekomendacją Śląskich znajomych, wybrałem się do Starej Piekarni, którą znałem już wcześniej, tyle że w wersji klubowej.

Stara Piekarnia

Muszę zacząć od zachwytów nad samym budynkiem, dawną halą piekarni – stąd też i nazwa całego kompleksu (w skład którego wchodzą też apartamenty). Odnowiony budynek z czerwonej cegły prezentuje się wspaniale i od razu zachęca do wejścia. Gorzej jest już z wystrojem restauracji, dominuje bibelociarstwo, które niemal przytłacza pojedyncze, wspaniałe elementy – a takim niewątpliwie jest piec opalany drewnem wiśniowym czy gramofon stojący niepozornie w kącie sali. Na stołach leżą małe dywaniki, które zwinięte w przypadkowy sposób udają chusty. Hmm, nie najlepsze skojarzenie, przyznaję.

Stara Piekarnia

Ze względu na sporą grupę, jaką wybraliśmy się na kolacje, miałem okazję spróbować wielu pozycji z menu, drażniąc przy tym współbiesiadników. Cóż, moi przyjaciele i bliscy powoli przywyknęli do tego, że każdy posiłek w nowym miejscu musi zostać obfotografowany i spróbowany, nawet jeśli nie trafia na Good Place Warsaw, to czasem pojedyncze foty dostępne są na Facebook lub Instagram.

Zaczynam od przystawek: szparagów w sosie holenderskim i gruszki z serem pleśniowym, zapiekanej w piecu.

Stara Piekarnia

Gruszka wyśmienita! Podana na łóżeczku z rucoli i orzechów włoskich, dosłownie pływała w camembercie (kelner nie był pewny, co to za ser, jednak instynkt podpowiada, że ten właśnie). Świetna przystawka, która w dziwny sposób kojarzy mi się z latem.

Stara Piekarnia

Szparagi już tak nie zachwycały – najpierw odrzuciło mnie to, że obsługa nie była w stanie wytłumaczyć, czym sos holenderski jest. Generalnie, nie byłem zachwycony zachowaniem kelnerów i barmana, którzy głośno dyskutowali, niemal pokrzykując, kompletnie nie zważając na naszą – i pozostałych gości – obecność. No cóż, nie można mieć wszystkiego, w tym smacznych szparagów. Przejdźmy do dań głównych: zupy cebulowej, sałatki z łososiem i steku z polędwicy wołowej z sosem z zielonego pieprzu.

Stara Piekarnia

Zupa cebulowa nie była wyjątkowa: ani za sprawą smaku, ni konsystencji, a kupa sera pośrodku talerza była ni w pięć, ni w dziewięć. Nie.

Stara Piekarnia

Sałatka, dla odmiany, była już znacznie lepsza! Nie dość, że apetycznie obfitowała w składniki, to wędzony łosoś polany był malinowym sosem vinegret, tworząc atrakcyjną i unikatową formę. Wśród warzyw zaskoczyła mnie obecność kaparów, dobrze dobranych do tej kompozycji.

Stara Piekarnia

Polędwica wołowa ukradła cały spektakl – była po prostu wyśmienita! Idealny pieprzny sos, gruby kawał mięsa wypieczonego medium (czyli tak, jak Damian lubi najbardziej) oraz standardowe w tym wypadku kawałki cukinii i pomidorka koktajlowego z grilla. Nawet jeśli szparagi i zupa cebulowa mi nie podeszły, tak polędwica okazała się odkupieniem i daniem, po które wracać tu warto. Bytomiu, masz świetną polędwicę!

Stara Piekarnia ma swoje wady i zalety. Jest to piękny budynek o niezbyt gustownie zagospodarowanym wnętrzu, o miernej obsłudze i momentami świetnej kuchni. Mieszanka „na czwórkę z minusem”, przy czym całość w górę ciągnie polędwica. Co do reszty, polecałbym włożyć odrobinę pracy, bo jest potencjał na najlepszy lokal w mieście!

Stara Piekarnia

Adres: Bytom, ul. Reptowska 4

Godziny otwarcia: od godziny 13.00

Strona: FB

Stara Piekarnia

Share This

Share This

Share this post with your friends!