Szwarny szynk (Śląska Prohibicja)

Jem, bywam, opisuję. Food porn.

Szwarny szynk (Śląska Prohibicja)

Znajomy Ślązak narzeka, że mu na Nikiszowcu zamykają sklepy rzemieślników i naprawiają komórki. Mało które miejsce na Śląsku budzi takie emocje jak Nikiszowiec – położone we wschodniej części Katowic, zabytkowe i nad wyraz urokliwe osiedle z czerwonej cegły. To właśnie tu swoje marzenia przelewała na płótno Grupa Janowska (inaczej: Koło Malarzy Nieprofesjonalnych), tu kręci się najwięcej filmów o Górnym Śląsku. W końcu to tu otworzono Śląską Prohibicję.

Magdalenę Nowaczewską, zwyciężczynię piątej edycji MasterChef i szefową kuchni w Śląskiej Prohibicji, poznałem na TasteMasters 2019 i, oczywiście, z miejsca się zakochałem… W białym żurku!

Artykuł o TasteMasters jest TU!

Wizyta w restauracji miała dwa wymiary, po pierwsze, chciałem skosztować koktajli z okazji trwającego wtedy World Class Coctail Festiaval, po drugie – kuchnia wodziła mnie na pokuszenie. Jak się okazało, główna karta była podczas mojej wizyty niedostępna – restauracja regularnie zmienia się w salę koncertową – jednak do mojej dyspozycji był grill na typowym, śląskim ogródku, też należącym do restauracji. Nietypowe było za to jego przystrojenie, a mówię tu o czerwonym retro-cadillacu, w którym wszyscy chętnie pozowali do zdjęć.

Kuchnia podwórkowa jest prosta i ciężka, a przy tym smaczna i satysfakcjonująca. Zaserwowany tu żur pobudził mnie cudownie, a zamówiłem go nie zważając na lejący się z nieba żar – nie żałowałem. Moi towarzysze skusili się na chłodnik, jednak w moim odczuciu, pomimo tego, że nic chłodnikowi nie brakowało, to ja wybrałem lepszą opcję, a to za sprawą swojskiej kiełbasy i chrzanowego posmaku.

Śląskim burgerem nazywany jest tu karminadel w bułce, a jest to dla mnie sentymentalne zestawienie – nie raz wkładałem pozostałe po obiedzie karminadle w bułkę, zwykle były wtedy już zimne. Ciepłe jadło się z kapustą i ziemniaczkami podczas obiadu. W Śląskiej Prohibicji są ciepłe, czuć na nich cebulkę, polane sosem musztardowym, z piklami i sałatą. W reszcie kraju nazywane kotletami mielonymi, jednak ja wolę trzymać się nazwy regionalnej. Podobnie trafioną opcją jest kaszanka, szalenie intensywna w swoim smaku.

Warto też wspomnieć, co za barem harcuje. Dominik Sakwerda, szef baru, ma sporą wyobraźnię i nie powstrzymuje się przed jej wykorzystywaniem. Dzięki temu, spróbować można Śląskiej Damy (siwucha, likier z rabarbaru, likier z fiołka, cytryna, creole bitters) czy Nikiszowca (winiak, czerwony wermut, Maraschino, bitters pomarańczowy). Warto też sprawdzić ofertę win – za nią odpowiedzialny jest Michał Gajewski.

Śląską Prohibicje cechuje szacunek dla tradycji kulinarnej regionu i dbałość o szczegóły. Nie ważne, czy mówię tu o wielu wywieszonych zdjęciach, łódce wstawionej do wnętrza restauracji, daniach z karty, grilla czy przedstawianych na targach – wszystko prezentuje się bardzo dobrze. I przyjemnie, a przecież o to w kuchni śląskiej chodzi!

Śląska Prohibicja, Krawczyka 1, 40-423 Katowice

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.