…tajskie curry w letnim sercu miasta (Curry Gang)

Jem, bywam, opisuję. Food porn.

…tajskie curry w letnim sercu miasta (Curry Gang)

Moje kulinarne wędrówki tworzą mapę nie tyle miejsc, co ludzi, którzy je tworzą. Często są to wspaniałe charaktery, zdefiniowane przez pasję gotowania – jak to mówi moja dobra znajoma „ludzie od jedzenia to najlepsi ludzie”. Jedną z osób, które poznałem już na samym początku działalności Good Place Warsaw, czyli dobre lata temu jest Sebastian Bachanek, dawniej prowadzący Little Thai Gallery przy Placu Jana Henryka Dąbrowskiego, później związany ze studiem tatuażu Mad Hatter na Saskiej Kępie, obecnie działający jako członek gangu. Na szczęście, nie porzucił praworządnego stylu życiu, nie macie się czego bać – acz kusząca byłaby zmiana profilu Good Place Warsaw z bloga restauracyjnego na kryminalistyczny – chyba, że zbrodnią jest tworzenie naprawdę dobrego Curry. Ale co ja tu będę się rozpisywał, skoro z tej okazji przygotowaliśmy film (sprawdzajcie Facebook Good Place Warsaw, będzie tam więcej tego typu klipów):

Tak jak powiedział Sebastian – na warszawskim Powiślu, przy ulicy Dobrej, znalazło się miejsce dla czterech foodtrucków: BBQ Bar, po nitce, Slovak Street Food by Rosto i opisywanego tutaj Curry Gang. Miejsce jest zarówno dobre, blisko nadwiślanych bulwarów i uniwersyteckiej biblioteki, jak i złe – z tych samych powodów. Dobra dobra nie próżnuje i zapełnia plac parasolkami i stołami, umożliwiając spotkanie w warunkach lepszych, niż foodtruckowy, pionowy standard.

Curry serwowane z kolorowego busiku nie przynosi wstydu nazwie placu, ani tradycji Sebastiana, jest naprawdę dobre. Kurczak występuje w wersji czerwonej i zielonej, wołowina panang, wersja warzywna żółta, z przystawek są thai spring rolls, czyli nasze sajgonki. Chrupiące i wypakowane po brzegi makaronem sojowym, grzybami mun i kurczakiem stanowią dobry wstęp do dalszej biesiady. Kusiłaby wersja z krewetkami.

W curry panang czuć chili, galangal, trawę cytrynową, kolendrę, kminek, czosnek, pastę z krewetek i soli, przyozdobione jest orzeszkami. Zielone z kurczakiem trochę rozczarowało mnie poziomem ostrości – teoretycznie powinno mieć najwięcej chilli, jednak nie musiałem „suszyć języka” – co nie zmienia, że smak był pełny, bogaty. Nie ma tu drogi na skróty, która rujnuje tak dużo foodtrucków, składniki są świeże, a jedzenie przygotowane na miejscu. Wszystko podawane jest na jadalnych talerzach, coś zarówno dla fanów ekologicznego podejścia, jak i rodzimego biznesu.


Dobra Dobra to miejsce przyjazne dla smakosza. Bbq, kuchnia ukraińska, włoska, no i przede wszystkim tajska – zebrane w jednym miejscu, rzut kamieniem od metra Centrum Nauki Kopernik. Co prawda, zamawiając curry warto poprosić o „doostrzenie”, jednak jest to niewielka cena za szybką dawkę tajskiego curry w letnim sercu miasta. Do picia polecam wodę kokosową, świetną zwłaszcza w uporczywe upały.

Curry Gang


Dobra 32
Warszawa

bi
.
FB
bi bi

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.