Zaznacz stronę

Co jakiś czas widzimy lokal, któremu powodzi się wyjątkowo dobrze, miejsce, które pojawia się na ustach dziennikarzy, blogerów, a przede wszystkim restauracyjnych bywalców i z nich nie schodzi. Z czasem, taka restauracja zyskuje miano „kultowej”, staje się punktem odniesienia dla innych: w artykułach pisze się o jej konkurencji „podobne do X”, „tania kopia X”, „pretenduje do stanowiska X”, w rozmowach sama nazwa powoduje pobudzenie ślinianek. Jak legenda powstaje – to bardzo indywidualna kwestia, jednak mianownikiem wspólnym jest pasja i wysiłek, ciężka praca, ale i odrobina szczęścia, która pozwala wstrzelić się w dobry czas i miejsce. A jak to jest prowadzić legendę, czuć na ramionach ciężar długiej historii? Dzięki meet-upowi Zomato miałem przyjemność odwiedzić U Barssa, jedną z najgłośniejszych swego czasu restauracji znajdujących się przy Starówce.

Wizyta w U Barssa stała się dla mnie okazją nie tylko do tego, żeby zobaczyć eleganckie wnętrze najbardziej reprezentacyjnego miejsca w całej Warszawie – sam raczej bym tu nie zawitał, unikam miejsc na stałych trasach turystycznych, jako że zwykle duży przemiał turystów, zwłaszcza obcokrajowców, szybko obniża poziom. Wizyta stała się dla mnie okazją do spróbowania staropolskiej kuchni i naprawdę, jeśli co dzień jest tu tak, jak na meet-upie, wtedy polecam U Barssa z czystym sumieniem i przepraszam się z restauracjami na Starówce!

U Barssa

Menu degustacyjne składało się z siedmiu potraw i pojawiły się potrawy, których obecność mnie zaskoczyła – a nie zdarza się to wyjątkowo często. Ale po kolei! Na pierwszy ogień zaprezentowany był marynowany rozbef na sałacie, skropiony sosem pieprzowym. Mięso miało idealny kolor i świetną konsystencję.

Następna na liście jest zupa, był to staropolski krem z raków – gdy wysłałem snapa (Snapchat: ddnow) przedstawiającego przybrany talerz, jedna z moich znajomych odpisała „Damian, masz robaka w zupie!”. Żarty żartami, a danie prezentowało się nie tylko efektownie, ale i efektywnie zaspokoiło mój apetyt – mocno pomidorowe, będzie ucztą dla każdego fana owoców polskich rzek (jeśli takie złożenie nie istnieje, to najwyższy czas je urzeczywistnić!)

U Barssa

Comber z królika był odrobinę suchy, jednak dodatek kindziuka (późno dojrzewającej litewskiej wędliny) i emulsja paprykowa dodały daniu niezbędnych rumieńców.

U Barssa

U Barssa

U Barssa

O prym, to jest nagrodę za najlepsze danie wieczoru, szły łeb w łeb: polędwica dojrzewająca faszerowana fois-grass podana ze skorzonerą i winogronowym sosem, oraz jagnięcina z Podhala podana na peperonadzie w towarzystwie galaretki balsamicznej i gratine ziemniaczanego. W moim odczuciu, wygrała pozycja nr.1, w końcu wołowina to moja największa słabość, a nieziemsko gładkie fois-grass mogłoby sprawić, że najbardziej zatwardziały wegetarianin (pozdrawiam, w końcu dziś, 11 stycznia, to Dzień Wegetarianizmu) mógłby przemyśleć swoje postępowanie. Po raz kolejny spotkałem się ze skorzonerą, po raz kolejny dopytywałem „co to?” – czuję, że w najbliższym czasie napiszę o niej artykuł, jako że Wężymord potrafi mnie wciąż zaskoczyć! Pomiędzy dwoma gwiazdami, podany był sorbet cytrynowo-limonkowy na plastrze limonki, świetne orzeźwienie i potrzebna odrobina odejścia od ciężkich – bo polskich – dań. Jagnięcina była zaskakująco delikatna, a galaretka balsamiczna odpowiednio drobna, by nie zdominować dania – kruchy balans skomplikowanego dania zachowany.

U Barssa

Jako deser, spróbować mogliśmy ciastka bezowego i choć samej bezie trochę brakowało do perfekcji, tak nadrabiała przystrojeniem: kremem kawowym, świeżą figą i jednym z najlepszych musów owocowych, jakie jadłem w życiu. Mus z owoców leśnych? Jestem na tak!

U Barssa

Wieczór w U Barssa był wyjątkowo udany, lokal jest pięknie urządzony i nawiązuje do polskich tradycji, muzyka grana na żywo przez uzdolnionego pianistę nadała całości bardzo urokliwy charakter – to miejsce dobre, by poczuć się jak w innej, lepszej epoce. Uważam, że nowi właściciele – przemiłe małżeństwo – włożyli masę pracy w to, żeby ożywić tą nieco zardzewiałą legendę. Sprawdźcie osobiście jak im się to udało, a obiecuję, że zamiast rdzy znajdziecie cenny kruszec.

U Barssa
Strona: FB
Adres: Rynek Starego Miasta 14
Godziny otwarcia: pon.-niedz.:
11:00 – 00:00
Telefon: +48 22 635 24 76

U Barssa
U Barssa Menu, Reviews, Photos, Location and Info - Zomato

Share This

Share This

Share this post with your friends!