Udany powrót, nowe oblicze (MOMU)

Jem, bywam, opisuję. Food porn.

Udany powrót, nowe oblicze (MOMU)

Tęskniłem za byciem zachwyconym. Jak powiedziała bliska mi osoba „masz dużą tolerancję, ale jeszcze większe oczekiwania”, co w pewnym stopniu jest prawdą przebijającą się z treści moich wpisów – często jestem zadowolony, jednak żeby wychwalać i na rękach nosić, to nie. A już kompletnym unikatem, jest karta, która kiedyś dobra, po kompletnej metamorfozie stała się… lepsza. Dawniej MOMU – jeszcze jako Gastrobar – kusiło różnymi wersjami hot-dogów, zupami w słoikach oraz lekkimi sałatkami, sufix „pieczemy dymem” to kompletny gamechanger.

O ile wnętrze nie uległo specjalnej metamorfozie (serdecznie polecam napisy na ścianach wewnątrz ubikacji), jest surowe i przetarte jak blaty stolików, tak poprawiła się zdecydowanie obsługa. Trochę tu ciasno jednak wybaczam, gdy na stole pojawia się menu, a w nim trochę śmiechu – doradę na szpinaku (48pln) poleca zarówno Natalia Kukulska i Nergal, dorada okazuje się tu spoiwem ponadgatunkowym. Śniadania w ofercie bliźniaczej do Aioli, to jest za złotówkę do kawy, czyli miło, milej, najmilej, za to w weekendy prosecco do śniadania gratis, gdyby ktoś chciał zacząć wcześnie imprezę, albo nie chciał jej kończyć.

Na stole pojawia się podpłomyk z pulled beef z owocami lasu (29PLN), kapitalny spód. Są tu marynowane kurki, polski ser bryndza, marynowana dynia, pieczony burak wędzony dymem, roszponka, a wszystko okraszone sosem teriyaki, i co z tego, skoro to długo pieczona wołowina chwyta za gardło. Danie dobre, acz małe.

Kiedy moja towarzyszka zajmuje się podpłomykiem, docelowo jedynym jej daniem, ja dostaję zupę kokosową z lubczykiem z krewetkami (17PLN). Trochę bałem się zamawiając w tym miejscu pozycję charakterystyczną dla kuchni tajskiej, w końcu to bardzo szerokie rozstrzelenie tematyczne, co zwykle nie świadczy zbyt dobrze. Ile mógłbym stracić! Jest to jedna z najlepszych wersji zupy kokosowej w Warszawie, w środku biała rzepa, cukinia, papryczka chili, liście limonki, grzyby shitake, makaron ryżowy, lubczyk i krewetki. Oczywiście, druga zupa dla osoby towarzyszącej musiała wjechać na stół.

Długo pieczone mięsa, do zawinięcia z czym lubisz (52PLN) to prawdziwy powód mojej wizyty. Do tych mięs należy wcześniej wspomniana wołowina, do tego żebro wieprzowe i delikatny pulled pork. Marynowane: dynię, śliwki, patisona oraz pieczonego buraka wędzonego dymem zawijam w pszenną tortillę i maczam w jednym z czterech sosów. Zasadniczo nie są one niezbędne, ponieważ mięso mówi samo za siebie.

Ładną laurkę uzupełnię kolejną wizytą – w dzień czy dwa? – po pierwszej, gdy próbowałem kanapkę Rubena i prawdziwie zrobiła mi dobrze. Czy poza moim błyskawicznym powrotem potrzebna jest inna rekomendacja? Obiecuję od dziś pisać ostrzej, surowiej i zgryźliwiej, tymczasem wpadnijcie do MOMU. Warto.


MOMU

Strona: http://www.momu.pl
Adres: Wierzbowa 9/11, Śródmieście
Godziny otwarcia:
Pon-Czw 09:00 do 24:00
Pt 09:00 do 01:00
Sb 10:00 do 01:00
Nd 10:00 do 24:00
Numer telefonu: +48 506 100 001

Momu Menu, Reviews, Photos, Location and Info - Zomato

y

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.