Phở jest kapitalna (Viet Street Food)

Jem, bywam, opisuję. Food porn.

Phở jest kapitalna (Viet Street Food)

Pamiętacie czasy, gdy Phở kupić było można na Stadionie Narodowym, a większość jedzących je osób mawiała na nie „zupa od chińczyka”? Tak było, tak się działo i jeśli o świadomość kuchni wietnamskiej chodzi, przeszliśmy całe kilometry naprzód. Poza kawą wietnamką – ach ta słodycz, ta pobudzająca do życia moc! – coraz bardziej znane są kanapki Bánh mì, „surowe” czy racze świeże sajgonki Nem, sticky rice poznaliśmy już wcześniej dzięki kuchni tajskiej.

img_9257

Viet Street Food poznałem jako foodtruck, widywaliśmy się też na Nocnym Markecie. To, że biznes przeniesie się na salony było dla mnie oczywistym, jednak nie spodziewałem się rezydencji w tak bliskiej dla mnie okolicy – ulica Królowej Aldony, w lokalu który niegdyś należał do Wootworni. Jeśli o wystrój chodzi, to raczej dwongrade w stosunku do stanu uprzedniego. Bar przesunięty na lewo, po prawej stronie stoliki, masa osób, przez co nie robiłem wielu zdjęć wewnątrz. Dobrze, przecież nie o dekoracjach, aranżacjach i bibelotach pisać mam, a o jedzeniu. Nie spośób jednak nie zwrócić uwagi na mały, uroczy szczegół – numerek domu postawiony na półce.

img_9256

Była sobota, późne popołudnie a ja miałem ochotę zjeść wszystko – niedoczekanie moje, dość opryskliwie zostałem poinformowany przy ladzie, że większości posiłków z krótkiej karty już nie ma, a kanapki (Bánh mì oczywiście) może będą jutro. Trochę ostudziło to mój zapał, na szczęście kelner podający do stolika zatarł pierwsze wrażenie bardzo profesjonalnym i pozytywnym podejściem do klienta, czy raczej wszystkich klientów.

img_9252

Phở (20zł) jest kapitalna – duża ilość mięsnej wkładki, oczywiście wołowiny gotowanej, jeszcze większa ilość makaraonu ryżowego. Dla pełnego efektu poprosiłem o świeże chilli, które w połączeniu z pastą daje tak cudownie palący efekt… Właśnie po to tu przyszedłem. Bez dodatków napar neutralny, nie będę odstraszał amatorów jedzenia łagodnego, podniebienie oszczędzającego, jednak uprzedzam – najlepiej smakuje z „wkładką”.

img_9255

Bezpiecznie pozostając w obszarze wołowiny – nie, żeby wybór tego wieczoru był wielki – spróbowałem Bún bò Nam Bộ (29zł), czyli sałatki z odrobiną słodkiego naparu na dnie. Sos czy napar, zwał jak zwał, jest pyszny! Z przyjemnością maczałem w nim wołowinę z woka, cienki maraon ryżowy, kiełki i pikle… Wszystko razem tworzyło kompletne, dobre danie sporego rozmiaru.

W Wietnamie jeszcze nie byłem, ale wciąż wspina się w górę na mojej liście miejsc do odwiedzenia – między innymi dzięki takim miejscom. Bo kto nie chciałby spróbować Phở od ulicznego sprzedawcy? Póki co polecam wizytę w Viet Street Food, która pomimo drobnych braków zaopatrzeniowych, jest bardzo dobyrm lokalem.

Viet Street Food Menu, Reviews, Photos, Location and Info - Zomato

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.