Zaznacz stronę

Sara Mazurkiewicz: Wieczory z lampką wina i croissantem, przy okrągłym stoliku w samym środku lata – tak dotychczas kojarzył mi się Vincent. Przyjemna atmosfera, francuski styl i świeże wypieki. Miłe wspomnienia związane z lokalem na Nowym Świecie, zaprowadziły mnie do nowo powstałego Vincenta na ulicy Chmielnej. Wchodząc do pomieszczenia, jestem pod wrażeniem wielkiej przestrzeni, zwłaszcza w porównaniu do starszego, maleńkiego lokalu. Ten sam wystrój i klimat zdecydowanie tworzą przyjemną atmosferę.

Damian Dawid Nowak: Już na samym początku nie mogę się zgodzić. Wnętrze jest surowe i wydaje się niedokończone, o czym przekonał mnie brak jakiegokolwiek szyldu, czy identyfikacji graficznej lokalu. Plusem na rzecz atmosfery jest intensywny zapach pieczywa, jednak czego innego spodziewać się można po piekarni.

SM: Patrzę na wypieki: croissanty, quiche, bułeczki, bagietki, ciasta. Wszystko wygląda bardzo apetycznie. Decyduję się na quiche (na ciepło!) z pomidorami, szynką i oliwkami. Czekam około piętnaście minut, liczę na ciepły posiłek w chłodny, zimowy dzień, jednak otrzymuję danie ze spieczonym wierzchem, a zimne w środku. Sytuację w pewnym stopniu ratuje dobre połączenie składników – udało się uniknąć typowo mdłego przez nadmiar sera nadzienia. Rozczarowanie również łagodzi myśl, że zawsze z wielką przyjemnością wybiorę się do Vincenta na lampkę wina i croissanta z czekoladą!

DDN: Quiche Sary był zimny, natomiast moja tortilla spieczona na wiór. Cóż z tego, że nadzienie smaczne i jakościowo dobre, jeśli podane w takiej formie? Nawet na zdjęciu nie prezentuje się najlepiej. Vincent to dobra kawa i pieczywo – na wynos! Co do reszty, pozwolę sobie przemilczeć, ewentualnie zrzucę na pierwsze dni w nowej lokalizacji.

Vincent, ul. Chmielna 19

kawiarnia, piekarnia i bistro, do 20zł

Vincent Vincent quiche Vincent tortilla Vincent wnętrze Vincent zewnętrze

Share This

Share This

Share this post with your friends!