…wybrałem wołowinę à la Tremo z grzybami i foie gras (Belvedere)

Jem, bywam, opisuję. Food porn.

…wybrałem wołowinę à la Tremo z grzybami i foie gras (Belvedere)

Belvedere odwiedziłem w niedawnym czasie dwukrotnie, po raz pierwszy kiedy jeszcze nikt nie myślał o jesieni, a wybór stolika na przeszklonym patio wydawał się czymś naturalnym. Oczywiście, można było też usiąść na słońcu, jednak węższe blaty bardziej nadawały się na  popołudnie z kawą. Powróciłem tydzień temu – była to wyjątkowa wizyta, ponieważ miałem okazję porozmawiać z szefem kuchni, przesympatycznym Sebastianem Olmą. Lokalizacji Belvedere nie trzeba przedstawiać – a jeśli jest Wam obca, to najwyższy czas na długi spacer po Parku Łazienkowskim, wyjątkowo pięknym tej ciepłej jesieni. W jego sercu, nieopodal ogrodu, znajduje się pokaźnych rozmiarów budynek Nowej Oranżerii, odnowiony w 2014 pod okiem scenografa polskiej Opery Narodowej – Borisa Kudlicka. Wnętrze, zgodnie z tradycją, pełne jest egzotycznych roślin, warto zwrócić uwagę na stuletnią palmę.

 

Podczas mojej pierwszej wizyty skorzystałem z opcji menu lunchowego w cenie osiemdziesiąt jeden złotych za trzy dania (81PLN), do wyboru jest też możliwość dwudaniowego posiłku za siedemdziesiąt jeden złotych (71PLN). Dania są do wyboru z co tydzień zmienianych przystawek, zup, drugich dań oraz deserów. W ofercie restauracji jest też menu degustacyjne z sześciu dań w cenie dwustu sześćdziesięciu złotych (260PLN) lub ośmiu dań (290PLN) z  możliwością sparowania z winem. W niedziele karta jest inna, można też zamówić od dwóch, do czterech dań (109-149PLN). Ponieważ skupię się na drugiej wizycie, zdjęcia z pierwszej będziecie mogli obejrzeć poniżej jako pokaz slajdów i porównać, jak sezonowo zmienia się kuchnia w Belvedere.

[cycloneslider id=”pierwsza-wizyta-belvedere”]

 

Menu zmienia się sezonowo i jak tłumaczy szef Sebastian Olma, jest wypadkową jego kulinarnej wyobraźni i dostępnych od lokalnych dostawców produktów. Mówimy tu o kuchni polskiej w wersji nowoczesnej, atrakcyjnej i rumianej, zachęcającej do siebie nieoczywistymi pomysłami. Zwiększono tu też gramaturę dań – nie są to typowe dla restauracji fine dining porcje degustacyjne, a pełne dania. I bardzo dobrze!

 

Zgodnie z zaleceniem Szefa, zaczynam od wędzonych mazurskich ryb podanych z jabłkiem, rzepą i marynowanymi warzywami (49PLN). Pozycja minimalistyczna i pyszna, przywodząca na myśl całe bogactwo polskich mazur. Pierożki z polskim twarogiem i chrzanem w maślanym sosie (38PLN) to ciekawa alternatywa dla zimnych przystawek, tu główną atrakcją jest sposób podania. Zmienia on danie, które dla wielu jest domowym comfort food w niespodziewaną przygodę kulinarną.

 

Jako danie główne wybrałem wołowinę à la Tremo z grzybami i foie gras podaną z zapiekanymi kartofelkami (98PLN). Zgodnie z moim życzeniem wysmażona średnio, jest wprost idealna, gęsty i esencjonalny sos jest dodającym uroku akcentem, pomimo wyrazistego smaku – nie dominuje. Foies gras należy do najlepszych, jakie miałem przyjemność próbować, podane w niewielkim kawałku zaostrza apetyt.

 

Cielęcina podana z borowikami i gotowaną gruszką (72PLN) to pozycja delikatna i bezpieczna, która zasmakuje nawet kulinarnym asekurantom. Przystrojona liśćmi brukselki, skropiona słodkim sosem, ma przyjemną fakturę i bogaty aromat.

 

 

Czym byłby posiłek bez deseru? Dlatego sięgam po szarlotkę z kasztanami, orzechami i słonym karmelem (28PLN). Kasztany są niemal niewyczuwalne, za to szarlotka to cukierniczy majstersztyk, świadczy o tym łatwość, z jaką przywołuje wspomnienia z dzieciństwa. Jabłka! Słony karmel i orzechy uwypuklają ich soczystą naturę.

 

Ciekawą pozycją jest różowy deser, czyli krem z dzikiej róży z biszkoptem Red Velvet i mleczną czekoladą (18PLN). Na swój przydomek zasłużył nie tylko pasującym do mojego layoutu kolorem, ale i wsparciem Pinktober, czyli miesiąca walki z rakiem piersi. Dochód ze sprzedaży tego deseru wspiera kampanię Różowej Wstążki. Smak? Uwielbiam Red Velvet więc nie jestem obiektywny.

 

Sebastian Olma przeszedł długą drogę, od pracy u Gordona Ramsaya, przez zwycięstwo w 2. edycji programu „Top Chef”,  szefowanie w Zielonym Niedźwiedziu i Sketchu, po Belvedere. Cieszę się, że właśnie tu mieliśmy okazję porozmawiać, bo tutejsza kuchnia uwodzi mnie najmocniej ze wszystkich wymienionych lokali.  Belvedere to rzadki przypadek restauracji fine dining, gdzie przyjść można zarówno dla wyjątkowych doznań, jak i zwyczajnie zjeść obiad. Jedno z drugim się nie wyklucza, ba! Wręcz uzupełnia. Jest to też doskonałe miejsce do zaprezentowania odwiedzającym obcokrajowcom nowoczesnej kuchni polskiej.

Belvedere


Łazienki Królewskie,
Warszawa

+48 22 55 86 701
lub +48 606 102 002

belvedere.com.pl
pon-pt 10:00 – 18.00
Belvedere Menu, Reviews, Photos, Location and Info - Zomato

 

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.