Zaznacz stronę

Promienie słońca padły na ulicę Żurawią, dokładnie tam, gdzie jeszcze jakiś czas temu mieściła się znana Wam Cafe 6/12. Dobrze padły, bo nie brak tu powierzchni, od których mogłyby się odbijać, zakamarków, w które mogłyby się wkradać, eleganckich powierzchni i ładnych ludzi. Tak, to miejsce o wysokim zagęszczeniu tych ostatnich, co zwykle jest przejawem bycia w łaskach kapryśnej, warszawskiej publiczności – na szczęście, wnętrze dorównuje urodą gościom, co jest miłą odmianą po wszechobecnych wnętrzach hipstersko zdezelowanych. Co mi się podoba? Zieleń marmuru pasująca do obić krzeseł, minimalistyczne logo i złoto, wszechobecne złoto, złota jest nawet lustrzana toaleta z zasuwanymi drzwiami. Niepraktyczne, pewnie piekielnie złe do czyszczenia, ale jakie cudowne!

Zorza

Karta (o złotej, a jakże, podkładce) urokliwie dzieli dania na „małe” i „duże”, są też śniadania, przegryzki i dodatki, desery, spora ilość alkoholi jak najbardziej na miejscu. W końcu jest to lokal, który działa codziennie do godziny drugiej w nocy! Wybór dość duży i zróżnicowany, chwilę spędzone z kartą nie należą do łatwych, jednak wybieramy.

Zorza

Rolę przystawki pełnią czipsy ze świńskiej skóry z kminkiem – pierwszy raz próbuję tego specjału, smakuje podobnie do suchych skwarków, jednak… są za słone. Te, na których znajdowało się mniej soli były świetne, z przyjemnością zastąpiłbym nimi tradycyjne imprezowe przekąski, jednak każdy osolony wymagał „oczyszczania”.

Zorza

Drugim wypróbowanym dodatkiem było guacamole z izraelskiego avokado z grillowaną brioszką. Tu naprawdę widać różnice, jakie zachodzą pomiędzy składnikami w różnych restauracjach, tutejsze guacamole jest słodsze, gęstsze… Po prostu lepsze, niż w podobnych miejscach, jest dalekie od meksykańskiej wersji, jednak dla mnie to dobrze. Do tego robiona na miejscu brioszka (jako koneser glutenu powiem „mniam”)… Żyć, nie umierać!

Zorza

Z dań głównych wypróbowaliśmy panierowane kawałki kurczaka w sosie azjatyckim oraz kanapkę z hanger stekiem. Na pierwszy ogień Azja, czyli moja mała specjalność. Sos przypomina ten z sukiyaki z dodatkiem limonki, panierka jest dobra, zbliżona do panko, całość bardziej, niż poprawna. Dobre

Zorza

Przebojem obiadu okazała się kanapka, która poza hanger steakiem (czyt po polsku „szponder” 😉 ) miała w sobie panierowane krążki cebuli, ser mimolette i majonez truflowy. Miłym dodatkiem była marchew, o bardzo specyficznym, pomarańczowym posmaku. W całości nie przeszkadzał mi nawet majonez truflowy – zwykle aromat trufli uważam za szkodliwie zaraźliwy, dominujący danie – tu tego nie było.

Zorza

Zorza jest ładna, długo otwarta i oślepiająco ruchliwa. Obsługa uprzejma i dobra, zdecydowanie góruje nad pozostałymi popularnymi miejscami. Kuchnia łączy przyjemne i łatwe w odbiorze dania z odrobiną ekstrawagancji, za co należą się brawa szefowi kuchni, Rafałowi Wronce. Dla pełnego obrazu wybrać się muszę jeszcze wieczorem, a może nawet nocą, sprawdzić jak Zorza wygląda po zachodzie słońca…

Zorza
Strona: FB
Adres: Żurawia 6/12, Warszawa
Godziny otwarcia
pon. – piąt.: 07:00 – 02:00, sob. – niedz.: 08:00 – 02:00
Numer telefonu: 602 58 69 69

Zorza

Zorza Menu, Reviews, Photos, Location and Info - Zomato

Share This

Share This

Share this post with your friends!