Łódź jest piękna (pięć restauracji)

Jem, bywam, opisuję. Food porn.

Łódź jest piękna (pięć restauracji)

Do Łodzi wybrałem się z okazji konferencji See Bloggers, która okazała się dla mnie źródłem wiedzy i motywacji do dalszego rozwoju moich blogerskich umiejętności. W zacnej, foodowej ekipie: Pantera (F5/Smaczna Skórka), Zorianna (RIE world) i Żaneta (Kolekcjonerka) udało mi się sprawdzić kilka znanych destynacji i wyhaczyć kilka pominiętych ciekawostek. Oto moja selekcja pięciu restauracji, które warto odwiedzić w Łodzi – ewentualnie dla których warto odwiedzić Łódź.

Ato Sushi

Już zdecydowanie zbyt długo słuchałem o tym, że Ato Sushi to mocny pretendent to tytułu najlepszej suszarni w Polsce. Musiałem podwinąć rękawy, usiąść przy ladzie i popatrzeć, co masterzy mają do zaoferowania. Pierwsze, na co zwróciłem uwagę, to pełna koncentracja i harmonia ekipy pracującej przy częściowo otwartej kuchni. Zdecydowałem się na zestaw omakase szesnastu nigiri (110PLN), co jest najlepszą opcją – obok sashimi – do sprawdzenia poziomu serwowanej kuchni. Był zachwyt, w zestaw wchodził: węgorz w słodkiej glazurze teriyaki, madaj, okoń morski z tartą świeżą limonką na wierzchu, toro – tłusty tuńczyk błękitopłetwy, marynowana makrela, łosoś, akami (chudy tuńczyk) i brzuch z serioli.

Ato sushi, 6 Sierpnia 1/3 Łódź

P29

Tu nie jeść, a pić! O ile pierwsze wrażenie P29 wywarło na mnie okropne – miało być otwarte o osiemnastej, kwadrans po, kiedy na miejsce się dotoczyłem, brama wciąż była zamknięta. Na szczęście, gdy już udało się dostać do środka, bardzo sprawny barman poczęstował mnie jedną z najlepszych wariacji na temat Old Fashioned, jakie dotychczas miałem przyjemność próbować. Zdradzę Wam, że sekretem było wykorzystanie karmelowej redukcji piwa Cookie Monster (browar Inne Beczki) zamiast cukru. Brawo!

P29, Piotrkowska 29 Łódź

Teremok

Po przeciwnej stronie Piotrkowskiej, niż P29, w bramie, przycupnęła sobie bardzo niepozorna miejscówka – Teremok. Lokal wyciągnięty prosto z okresu dynamicznych zmian ’89 ma niezaprzeczalny retro urok, a nie jest to retro wykalkulowane i zamierzone, raczej w pełni naturalne. Jeśli to Was nie zniechęci, można tu zjeść kapitalną, gęstą solankę i szeroki wybór pierogów: tradycyjnych, hinkali, syberyjskich i wielkich czebureków. Cim-ci, czyli dowód koreańskich migracji, jest delikatniejsza od znanego kimchi, jednak wciąż ciekawa.

Pierogarnia wschodnia Teremok, Piramowicza 11/13, Łódź

Pop’n’art

Poczucie humoru nas wszystkich zbawi. A tego w Pop’n’art nie brakuje, choćby dlatego, że event śniadaniowy nazwano Śniadaniem Winowajców / Breakfast Club (oczywiście nawiązując do kultowego filmu), a na wydarzeniu czytamy:

Zdobądź sie na ten desperacki akt odwagi i ignorując poczucie winy wywołane gorączką sobotniej nocy wyjdź na zewnątrz.

Jedzenie ok, choć nie dla samego jedzenia warto tu wpaść, a dla luźnego i przyjaznego klimatu, jest kolorowo i żywo, przy tym bezpretensjonalnie. Wieczorami gra jazz, można obejrzeć film lub pośmiać się ze stand upów.

Pop’n’Art, Plac Wolności 6, 91-415 Łódź

Drukarnia

W Drukarni bywałem wielokrotnie – jest to szalenie prosty koncept, który odpowiednio wyegzekwowany jest gwarancją sukcesu. Połączenie piekarni, kawiarni i bistro, szeroki wybór win i modny klimat Off Piotrkowskiej, luz i bezproblematyczne podejście do kuchni. Trudno źle tu trafić, źle tu nie trafić, zwłaszcza, gdy wzrasta ochota na gluten.

Drukarnia Skład Wina & Chleba, Od Roosevelta 10 lub od ulicy Piotrkowskiej 138/140 Łódź

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.