Top5 prosto z Wege Festiwalu

Jem, bywam, opisuję. Food porn.

Top5 prosto z Wege Festiwalu

Najpierw miał być wpis na FB, jednak skurczybyk tak się rozrósł jak rosyjski sztangista na testosteronie i pielmieni… Więc powstał artykuł, którego tematem są znaleziska z Wege Festiwalu, który odbył się w niedzielę, czternastego października w Pałacu Kultury i Nauki w Warszawie. Kolejki były ogromne, tłum jeszcze większy i choć zwykle mnie to irytuje, tak tu zły nastrój prysł zaraz po spróbowaniu specjałów. Spotkałem też sporo starych i nowych znajomych, o czym jeszcze napiszę w dalszej części tekstu, tymczasem zapraszam do wyliczanki, czyli najciekawszych wystawców całego – a był on ogromny – festiwalu:

  1. Bezmięsny Mięsny – mój absolutny faworyt! Pewnie już o tych produktach słyszeliście, dla mnie była to sporej części nowość, mianowicie w ustach miałem: kebab, gyros, boczek, pepperoni, żeberka i jałowcowa. Wszystko kapitalne, bardzo bliskie oryginalnym smakom, estetycznie zapakowane i – co najważniejsze – w 100% wegańskie! Jedyne, na co mógłbym ponarzekać, to dość wysoka zawartość soli w niektórych produktach, jednak jest to niewielka cena za tak pełną esencji alternatywę dla mięsiwa.
  2. Falafel Bejrut – o tej restauracji pisałem niedawno, o tu. Jak miło jest zobaczyć, że pomimo pozytywnych opinii nie spoczywają na laurach i wciąż doskonalą swój warsztat! Na targach można było spróbować nowych propozycji od Bejrutu. Dodatkowe punkty za niesamowicie uprzejmą obsługę.
  3. Naked Juice – warzywa, które nie smakują jak warzywa, podane w formie soku? Naked przewijał mi się kilkanaście razy przed oczami, jednak nigdy wcześniej nie miałem okazji ich spróbować. Świeżo, owocowo i zdrowo.
  4. Hail Seitan – po pierwsze propsy za nazwę, po drugie za jedzonko. Podobnie jak w Bezmięsnym, są tu klasyki w wersji zweganizowanej, z naciskiem na kanapki.
  5. Oh My Goji – wegańskie pralinki. Słodkie kuleczki pełne szczęścia, a do tego wegańskie (duh), bez laktozy, bez glutenu, za to ze smakiem! Kilka dostępnych konfiguracji: czekolada – żeń-szeń, masło orzechowe-  goji, kokos – spirulina, choco – węgiel kokosowy. Warto wpaść do kawiarni przy Placu Grzybowskim.

Wege Festiwal okazał się wspaniałym miejscem, żeby pogadać ze znajomymi – starymi i nowymi. Społeczność wege jest naprawdę przyjazna, a jedzenie coraz lepsze, co przyciąga tłumy, wśród nich widziałem niejednego znajomego mięsożercę. Większa konkurencja zmusiła restauracje do prezentowania wyższego poziomu, kombinowania z nowymi smakami, co pozytywnie odbija się na całym towarzystwie. Tym chętniej wybiorę się na następne edycje Festiwalu, jestem otwarty na kolejne zaskoczenia!

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.