Zaznacz stronę

Trzy miliony ludzi i sześćdziesiąt milionów owiec. Z czym jeszcze kojarzy się wam Australia? Opera w Sydney, kangury, aborygeni, a jak oni, to też Thomas Keneally, digeridoo i pytanie, czemu bumerang do mnie nie wraca? Raczej wątpię, żeby jedną z pierwszych przychodzących do głowy odpowiedzi było „wino”, a wielka szkoda, jak okazało się podczas zorganizowanego przez Mielżyński Wines Spirits Specialities. W bogatą krainę barw, aromatów i smaków Nowego Świata wprowadziła mnie Izabela Kamińska – znana z Winicjatywy czy magazynu Ferment.

Australia dość późno zaistniała dla miłośników Bachusa, dopiero w 1788 roku sprowadzono tam pierwsze latorośle, a przybywający tam angielscy osadnicy w zakresie uprawy mieli więcej entuzjazmu, niż doświadczenia. To nie przeszkodziło w tym, żeby w ciągu stu lat wykształciła się nowa tradycja i mocna reprezentacja, czego Australijczycy dowiedli podczas Wystawy Wiedeńskiej w 1883 roku. Odbyła się wtedy ślepa degustacja win, przy czym francuscy sędziowie przed próbą wychwalali rodzime wina, do innych odnosząc się sceptycznie. Jak można się spodziewać, po konkursie zmienili zdanie deklarując, że „wina tej jakości muszą pochodzić z Francji”. Od tamtego czasu wina Nowego Świata zyskiwały na popularności, nie zniszczyła ich nawet przywieziona z Europy pod koniec dziewiętnastego wieku plaga mszyc.

Podczas wieczoru na Burakowskiej zasiedliśmy do wspólnego stołu w specjalnie do tastingów przygotowanej sali, na ścianie wyświetlane były grafiki uzupełniające wykład Izabeli, a także informacje o obecnie próbowanych winach. Całość poprowadzona była lekko, z humorem, nie brakowało anegdot i przerw na wesołe deliberacje. Aromaty próbowaliśmy zidentyfikować samodzielnie, podobnie nuty smakowe, zaskakującym jest jak zarazem blisko i daleko można być! Swoją drogą nie dziwię się, że trudno jest czasem znaleźć smakoszom wspólny język, skoro tam, gdzie jedna osoba czuje czekoladę, druga znajduje śliwkę. Tu muszę zaznaczyć, że nie należy się tego typu spotkań bać, nie ma tu sztywnej etykiety – niezależnie, czy chcesz wino wypić, czy po spróbowaniu wypluwasz je do spluwaczki (zalecane osobom o słabej głowie, nie da się rozpoznawać smaków po pijaku) – nie trzeba mieć zmysłów wyczulonych do granic możliwości. Po przyjacielsku, na luzie, nauka wina w przyjemnych warunkach.

Spróbowałem siedem różnych win i przyznać muszę, że w jednym absolutnie się zakochałem! Tu mowa o winie pomarańczowym, z wesołą etykietą przedstawiającą chłopca trzymającego w dłoni okazałego cytrusa. Nauczony winami francuskimi, w sklepie pewnie nie zwróciłbym na tą butelkę uwagi. Jaka wielka strata! Ogólnie mówiąc, wina Nowego Świata odchodzą od ustalonych przez stare winnice tradycji, mają pewny dystans i – co kłóci się z powszechnym przekonaniem – nie stosują korków. Wracając do tematu, wspomniana butelka to Pinot Gris z winnic Logan, Clementine 2016, ma piękny kolor brzoskwiniowy (choć z sali padło rose gold). Nuty smakowe? Nie wiem, czy brzoskwinię wyczułem jedynie ze względu na kolor, jednak z pewnością czuję tu aromat kwiatowy (jaśminowy), przyprawy, w tym cynamon i orzech włoski. Gładki smak, który długo pozostaje w ustach sprawia, że podałbym je do wędlin, wieprzowiny i… Ostrego jedzenia, dla przełamania.


Mielżyński Wines Spirit Specialities to spokojna wyspa pośrodku warszawskiego zgiełku, gdzie bez niepotrzebnej pompy można spróbować nowych win. Luksusowe, jednak niepozbawiające komfortu wnętrze współgra ze stylem prowadzenia spotkania, które poza oczywistym walorem smakowym, pozostawiło we mnie sporo użytecznej wiedzy.

Mielżyński Wines Spirits Specialities


ul. Burakowska 5/7
Warszawa

+48 22 636 87 09
.
www.mielzynski.pl
pon-pt
sob
ndz
09:00-00:00
11:00-00:00
12:00-18:00
Mielżyński Menu, Reviews, Photos, Location and Info - Zomato

n

Share This

Share This

Share this post with your friends!