Zaznacz stronę

Pomimo, że aktywnie nie interesuje się „sensacjami”, tym bardziej starając się stronić od tych blogerskich – nie chcę wyrobić sobie zdania, zanim do restauracji nie trafię osobiście – z zaciekawieniem przeczytałem list otwarty autorki bloga Froblog, skierowany do szefa kuchni Solec 44, Aleksandra Barona. Dotyczył on kolacji podanej w ramach Mouth To Nose, czwartego lipca, w lokalu przy Smolnej 8.

W telegraficznym skrócie (zainteresowani sięgną do zlinkowanej wyżej treści całego listu): kolacja reklamowana słowami

„Multisensoryczna kolacja autorstwa Aleksandra Barona/Solec 44, Marty Siembab/Senselier i Michała Więckowicza/Wine Coach. Pięć dań, pięć win, pięć zapachów, pięć zmysłów.”
okazała się niedobra, czy raczej niesmaczna, a na pewno dziwna.

Pośród dań znalazły się takie rarytasy jak: flak wołowy z pięcioma smakami, dzik balsamowany w miodzie i soli, beza z chrobotkiem reniferowym oraz larwa trutnia na plastrze miodu. O smaku sam się nie wypowiem, ponieważ nie próbowałem wyżej wymienionych dań (a na pewno nie w wersji serwowanej przez Aleksandra Barona). Natomiast bardzo cieszy mnie inny aspekt – wreszcie powstaje coś na kształt dialogu na linii bloger-szef kuchni. Jasne, odpowiedź szefa kuchni jest bardziej unikiem, niż złotą tarczą, ale wyznacza dobry kierunek, pokazuje, że możliwy jest dialog.

Jest jedna rzecz, która zdaje się w wielu miejscach pominięta, może dlatego, że „w towarzystwie” nie jest dobrze pisać o kwestiach finansowych. Otóż kolacja kosztowała 180zł, czyli dla przeciętnego śmiertelnika była bardzo droga. Jeśli poszedłbym na kolację, która obiecuje mi „multisensoryczne” doznania, a wyszedłbym zwyczajnie głodny, to z pewnością wyraziłbym swoje niezadowolenie. Jasne, rozumiem naturę eksperymentu – jednak gdzie została ona określona? Gdzie informacja o tym, że menu będzie degustacyjne? To, co mnie dziwi, to pozytywne opinie na innych blogach. I teraz pytanie, czy naprawdę smakowało, czy fascynowało, bo ma fascynować? Sam niejednokrotnie zebrałem baty za wyrażanie niepopularnych opinii, gdy za Gombrowiczem powtórzyć musiałem:

„Jak zachwyca, kiedy nie zachwyca”

Czego życzę kulinarnej braci? Odwagi, rozsądku i ochoty do rozmowy. Tylko w ten sposób możliwy jest rozwój – bez obrażania siebie nawzajem i bez fochów, zadziwiająco na naszym podwórku popularnych i częstych.

hqdefault

Share This

Share This

Share this post with your friends!