Good Place Warsaw

Przepisywanie Google (Jedz i bądź piękna, Rowe Wendy)

Piękne wydanie! Niemal zakrzyknąłem, spoglądając na bladoróżową – millenial pink – twardą okładkę, tłoczony, złoty font i tejże nieszablonowe projektowanie. Babcia mówiła, że nie należy oceniać książki po okładce, dlatego zajrzałem do środka i już przy pierwszych oględzinach czekało mnie zaskoczenie. Może to błąd kategoryczny, tu w znaczeniu – źle skategoryzowany. Otóż książka pojawia się w księgarniach obok przepisów, marketing sugeruje, że jest to publikacja kulinarna, czemu przeczą liczne kolaże przedstawiające… Głównie twarz atrakcyjnej modelki: zamyśloną, rozbawioną, z ręcznikiem na głowie (spa?), kwiatami we włosach, spoconą po treningu etc. Sugestia, że pod wpływem zawartych w książce rad, będziemy równie piękni i tryskający witalnością?

“Przede wszystkim napij się wody”

Jest to książka blogerska (sprawdzić można – wendyrowe.com), Wendy Rowe to “makijażystka i specjalistka od urody znana z naturalnego, holistycznego podejścia do pielęgnacji skóry” – jak informuje nas notatka biograficzna z tyłu okładki, obok rekomendacji od Victorii Beckham, Cary Delevigne i Anji Rubik. Publikacja podzielona jest na kilka sekcji, przy czym materiału do znęcania się przysporzyła mi już trzecia – choć pierwsza merytorycznie – część pod tytułem “jedzenie i uroda”. W tej sekcji podkreślona jest waga dobrego jedzenia, dbania o narządy wewnętrzne (sic) oraz wybierania zdrowych produktów, czytaj “autorka przepisała najpopularniejsze rady dotyczące jedzenia z dowolnego bloga o urodzie czy zdrowej żywności”. Na dwóch stronach diagnozuje drożdżycę i dysfunkcje wątroby, na następnej daje remedium na stres (“ćwicz” i “ciesz się życiem”, że na to wcześniej nie wpadłem), w przypadku nietolerancji na gluten, radzi unikać alkoholi na bazie zbóż. No cóż, może komuś się to przyda. Najbardziej zraziła mnie strona “świadome jedzenie” – są tu rady typu “ciesz się daniem”, jednak w mojej percepcji, uniemożliwiające czerpanie z posiłku jakiejkolwiek przyjemności, no bo jak miałbym cieszyć się smakiem jeśli naraz: “przeżuj każdy kęs 40 razy”, “bądź świadoma tego, jak siedzisz”, “skup się na tym co jesz”, “jedz mniejszym widelcem”. Koleżanka, której pokazałem książkę stwierdziła, że podobne rady dają sobie na forach anorektyczki.

 

Sezonowe przepisy

To jest najsolidniejsza część książki, podzielone na cztery pory roku: wiosnę, lato, jesień i zimę przepisy kulinarne, każdy rozpoczynający się opisem dostępnych produktów. Tu można znaleźć sporo lekkich i przyjemnych dań, autorka nie kombinuje przesadnio, dzięki czemu większość przepisów można wykonać z łatwością. Są sałatki, zdrowe przekąski, niskokaloryczne desery i lekkie dania główne. Kotlety z buraków i komosy ryżowej zaimponowały wymagającej wege znajomej, a lody bananowe na mleku kokosowym najprawdopodobniej zagoszczą w mojej zamrażarce na stałe. Niestety, same przepisy muszą być okraszone komentarzami, zwykle bazującymi na stanie emocjonalnym autorki. Kiedy po raz n-ty czytam, że przepis trafił tu, ponieważ lubi/uwielbia/przepada za nim, ewentualnie za którymś ze składników, miałem ochotę wykreślić to czarnym mazakiem. Inna sprawa, gdyby rzeczywiście przechowywała wszystkie produkty, o których pisze, że je w domu posiada, musiałaby mieszkać na targu.

Złotych rad ciąg dalszy

Kolejna sekcja “rady dla urody” nie podlega mojemu komentarzowi – są tu domowe kosmetyki, których raczej nie wykonam, a jeśli już bym je zrobił, brakuje mi kryteriów porównawczych. Kuriozalne są za to domowe leki, na przykład “lek na zatkany nos”, książka doprawdy zawiera wszystko i więcej, co jakiś czas wtrącone są tu opinie znanych osób na temat kompetencji autorki. Nie mam z tym problemu, gdy znajdują się one na obwolucie książki, ale w środku, jako przerwa w treści? Tu trochę o ochronie przed słońcem, tam Toni Garrn (niemiecka modelka) przypomina, że “Wendy to jedna z najbardziej bezpośrednich, zabawnych i szybkich makijażystek (…)”, chwilę później podrozdział “lecznicze zioła i przyprawy” i kolejna rekomendacja, tym razem od Amber Anderson. Kompletny miszmasz.

Grupa docelowa

Może ja nie jestem tym, kto powinien tę książkę przeczytać. Może ktoś nie ma dostępu do internetu, może lubi czytać truizmy, chce mieć bardzo szerokie kompendium wiedzy na tematy… Wszelakie. Podczas lektury miałem wrażenie, że rozsiane rekomendacje mają uspokoić moje narastające poczucie nieufności, przypomnieć, że autorka jednak się na czymś zna, lub inaczej – są ludzie, którzy wierzą w jej kompetencje. Swoją drogą osoba, która stosuje się do wszystkich zawartych tu rad, musiałaby być srogo znerwicowana – czy taki jest koszt bycia piękną?

Jedz i bądź piękna. Co i jak jeść by mieć piękną skórę

Autor:Wendy Rowe

Typ okładki: okładka twarda

Wydawca:Filo

Wymiary: 17.5×24.5 cm

EAN: 9788362903306

Ilość stron: 256

Data wydania: 2017-03-15

Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *