Zaznacz stronę

Dziś przyszło mi opisać strasznie przykrą sytuację, dotyczy ona Kociego Zaułka w Katowicach. Jak sama nazwa wskazuje, w tej kawiarni można nie tylko napić się kawy, czy zatrzymać na ciacho, główną atrakcją są odratowane kociaki, które pośród gości znalazły nowy, czuły i ciepły dom. Jest to jedyna – o ile mi wiadomo – tego typu miejscówka w całej Aglomeracji Śląskiej. Na tle innych, a jako zagorzały kociarz odwiedziłem kocie kawiarnie nie tylko w Polsce, Koci Zaułek odznacza się profesjonalnym podejściem do zwierząt, czystością i edukacyjną misją – odbywały się tu szkolenia dla entuzjastów futrzaków.

Dziś istnienie Kociego Zaułka jest zagrożone.

Kilka dni temu Małgorzata Majka, na profilu kawiarni opublikowała smutny komunikat:

Pomimo starań, prób negocjacji, próśb i walki, nie jesteśmy w stanie zawiązać stałej współpracy z właścicielami lokalu (…) Nie wiemy, co dalej. Łza się w oku kręci.

Na szczęście ekipa Kociego Zaułka się nie poddaje – apeluje o pomoc do swoich fanów, próbuje zwrócić się do Prezydenta Miasta – Marcina Krupy:

Dlatego i ja dołączam się do chóru głosów, poszukując nowego domu dla tej wspaniałej inicjatywy. Im więcej osób się pod tym podpisze, im większe będzie zainteresowanie tematem, tym większa szansa na sukces. Warto przy tym wspomnieć, że już na samym początku działalności Koci Zaułek mógł zaistnieć dzięki publicznej zbiórce pieniędzy – 46tys. zł. pozwoliło wyremontować lokal przy Damrota 6 i dostosować go do kocich potrzeb. Nie pozwólmy, żeby ten wysiłek poszedł na darmo!

Do Kociego Zaułka mam bardzo osobisty stosunek nie tylko dlatego, że są w nim kotki. Właściciele tworzą atmosferę przyjazną dla rozwoju sztuki – tu odbyła się niedawno promocja mojej ostatniej książki poetyckiej „Inaczej niż w lustrze”, za co wciąż jestem wdzięczny.

Share This

Share This

Share this post with your friends!