Zaznacz stronę

Najlepsze koktajl bary w Poznaniu

Jak już pewnie zauważyliście, w ostatnim czasie skupiłem się na scenie koktajlowej. Piwo kojarzy mi się ze studencką beztroską, wino zachwyciło mnie we Francji czy Toskanii, jednak to koktajle są trucizną, po którą najchętniej sięgam i najłatwiej budzi we mnie potrzebę pisania. Może to kwestia historii, które opowiada miksologia? Nie ma koktajlu, za którym nie stałby piękny mit – kusi mnie, żeby kilka z nich opowiedzieć…

Dziś będzie historia podróżna, która dotyka jednego z moich ulubionych polskich miast – Poznania.

Wybrałem dla Was dwa poznańskie koktajl bary, w których znajdziecie wszystko to, czego tylko moglibyście chcieć się napić.

Choć bardzo różne, są jak yin i yang barowego świata – nie tyle przeciwieństwa, co uzupełniające się połowy.

Stary rynek 92, Poznań

Dram Bar

Czy kiedykolwiek chciałeś (bądź chciałaś) być jak Agent 007? W Dramie jest to możliwe!

A to nie tylko za sprawą eleganckiego wnętrza, tuż obok poznańskiego rynku. Dram to concept bar w najczystszym tego słowa znaczeniu – regularnie pojawia się tu nowa karta, której inspiracje czerpane są z szeroko rozumianej kultury. Niedawno był to Wiedźmin (pomstowałem, że nie udało mi się na to trafić), obecnie jest to James Bond, a konkretnie jego kobiety – każdy z koktajli inspirowany jest jedną z nich.

Są tu degustacje whiksy, bar jest pięknie uporządkowany, czytelny i bogato zaopatrzony, są rumy i koniaki, a co najważniejsze dla niektórych – jest też karta z jedzeniem. Poliki wieprzowe zrobiły na mnie ogromne wrażenie, a byłem dopiero drugiego dnia po otwarciu kuchni, kiedy jeszcze niektóre rzeczy są testowane.

Zachwyca tutejsza dbałość o szczegóły, od bogato ilustrowanej karty, poprzez sposób podania koktajli, ich różnorodność i zadziorny charakter. Chciałbym polecić Wam wytrawną Severine, jednak nie wiem, czy gdy piszę te słowa, w Dramie nie ma już nowej karty. Jeśli tak, to muszę wybrać się ponownie. Jeśli nie, to też muszę to zrobić.

Taczaka 15, poznań

źródło.bar

Źródło ma ten niezwykły charakter wizyty u starego przyjaciela, który dokładnie wie co podać, żeby alkohol dopasował się do Twojego nastroju.

Schodki w dół prowadzą do ogrzanego ciepłym światłem półmroku, który jest o tyle klimatyczny, o ile wiadomo, co z nim zrobić. A właściciele źródła wiedzą, wypełniając tą przestrzeń swoim charakterem. Jest tu mnóstwo klasyków, są i zmienne, sezonowe wynalazki dwóch mastermindów.

Największą zaletą jest właśnie rozmowa, tu usiądziesz przy barze, dowiesz się wszystkiego o interesujących cię alkoholach, tu wybierzesz coś naprawdę dla Ciebie. Sam spróbowałem wariacji na klasykach: Umami Boulvardier z dodatkiem sosu sojowego i Jegroni, czyli Negroni na kochanym Jaegerze. 

Źródło bije w niezwykle nostalgicznej dla mnie lokalizacji – przy ulicy Taczaka, gdzie przez kilka lat organizowałem regularne imprezy. To nie musi być dla Was ważne, za to istotnym jest, że blisko stąd na Święty Marcin, lokalizacja miła i dostępna. Klimat sprawdzi się zarówno w przypadku wypadu ze znajomymi, jak i kameralnej randki.

0 komentarzy

Wyślij komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Join

Work With Me

Share This

Share This

Share this post with your friends!