Zaznacz stronę

Opowieści z krypty (zwanej kuchnią)
Czy pamiętacie przesympatycznego szkieleta, który późnymi wieczorami prezentował krótkie historie będące na pograniczu horroru i czarnej komedii? Podobną rolę pełniła niegdyś Elvira, gospodyni programu Elvira’s Movie Macabre,w którym zapowiadała i ironicznie komentowała filmy, jej mroczny wizerunek (i wielkie oczy) stał się na tyle rozpoznawalny, że niebawem doczekała się własnego obrazu. „Elvira, władczyni ciemności” została fatalnie odebrana przez krytyków, jednak fanom to nie przeszkadzało, pamiętacie?

elvirag

Jeśli nie, to nic się nie stało. Dziś to ja przejmę pałeczkę od wyżej wymienionych straszydeł, i z okazji zbliżającego się Halloween, przedstawię kilka sytuacji rodem z piekła… To znaczy z kuchni. Jak widać poniżej, nie tylko „Hell’s Kitchen” znajduje się wśród kręgów piekielnych, a zwykłe, codzienne zmagania z gastronomią potrafią dostarczyć równie mocnych wrażeń. Przykłady zaczerpnięte są z rozmów z różnymi pracownikami „zaplecza”, od kucharzy po kelnerów – część z nich nadal pracuje w zawodzie, część zmieniła miejsce zatrudnienia z powodu właśnie takich sytuacji. Nie pokazuję tu palcem, jednak zmuszam do refleksji, ponieważ wszystkie historie pochodzą z warszawskiego regionu i nie dotyczą jedynie restauracji „tanich”.

„Do nas nie opłaca się przychodzić w sobotę, wtedy robiony jest przegląd tygodnia, a na talerz trafiają rzeczy, które się wcześniej nie sprzedały.”

 

„Wieczorami często odgrzewamy dania w mikrofalówce.”

 

„Jedzenie przechowywane jest w pojemnikach z łyżkami w środku”

 

„Szef kazał nam nie wydawać paragonów, chyba że klient poprosi. Jeśli ktoś by się o sytuację pytał, mamy coś zmyślić.” (pracownica baru wietnamskiego)

 

(szef z uśmiechem)”Jeśli chcecie napiwków, możecie się o nie dopominać.”

 

„Właściciel zalegał nam z wypłatami, w międzyczasie wydając spore pieniądze na promocję lokalu.”

Cytatów dotyczących nieregularności w obrocie gotówką mógłbym przytoczyć masę. Właściciele czy menadżerzy zdają się zapominać, że to właśnie obsługa jest twarzą lokalu, i źle opłacony – a co za tym idzie, niezadowolony – kelner może zepsuć nawet najlepszą kartę dań.

„Jeśli klientowi coś nie pasuje, dania wracają u nas na kuchnię. Odgrzewamy je, jeszcze raz przyprawiamy i podajemy do innego stolika.”

 

„Resztki po imprezach czy cateringach zostają zamrożone i wykorzystane w inny dzień”

 

„Szef zawsze wie o wizytacji Sanepidu z wyprzedzeniem”

 

Zaraz po dostaniu pracy (jako kelnerka), kazano mi wystawić pozytywne opinie restauracji. Wszędzie (na wszystkich portalach).

Swoją drogą… Czy tylko mnie bawi praktyka obsługi wojującej mieczem i ogniem z negatywnymi opiniami na FB? Niektórzy potrafią nawet pisać wściekłe wiadomości prywatne do recenzentów. Jeden z moich znajomych dostał ostatnio takową z pamiętnym cytatem „pan na kuchni nie zna się wcale”.

„Menagerka w lokalu jedynie bywała, zostawiając całą pracę nam (reszcie obsługi). Oczywiście, nie miało to odbicia w pensji.”

 

Czy mieliście podobne doświadczenia? Czy znajomi uraczyli Was podobnymi historiami? A może doświadczyliście zaniedbania jako klient? Napiszcie w komentarzach, druga część „Opowieści z krypty (zwanej kuchnią)” czeka.

Share This

Share This

Share this post with your friends!