Zaznacz stronę

Pomimo, że wiele podróżuję, nie zawsze uda mi się wszędzie dotrzeć – to specjalnie przygotowana dla Was lista miejsc, które zamierzam/chciałbym odwiedzić w bliżej nieokreślonej przyszłości.

Min’s Onigiri (Poznań, ul Taylora)

– oniigri, kto ich nie lubi? Ktoś, kto ich nie spróbował – o co nietrudno, bo choć to proste danie dobrze znane jest w Japonii, a także coraz częściej poza nią, w Polsce praktycznie… nie istniało! Podstawowa wersja to kleisty ryż uformowany w trójkącik i zawinięty w nori. U Min, mieszkającej w Poznaniu Japonki, która dla odmiany urodziła się w Korei, dostaniemy wersje klasycznego nadzienia, jak bulgogi beef czy nasu miso, ale i bardziej zwariowane jak te z avokado. Łącznie jest dziesięć rodzajów. Co ciekawe, lokal działa od godziny jedenastej i najczęściej zamykany jest koło piętnastej… gdy zabraknie już onigiri! Śpieszmy się je zamawiać, tak szybko zostają zjedzone.

Śródmieście (Gdynia, ul Mściwoja 9)

– dużo słyszałem, dla niektórych z Was pewnie jest to temat już zgrany. Burgery, zupy i przekąski, nowoczesne bistro skupiające wokół stołu sporą społeczność sympatyków tutejszej kuchni. Lokal, nie dość, że popularny, to polecany jest na imprezę, a tamtejsze nalewki zdają się warte grzechu. Czas na wycieczkę do Trójmiasta – wpadnę w piątek, wrócę w niedzielę.

Pogromcy Meatów (Warszawa, Koszykowa)

– najłatwiejszy do odwiedzenia (w moim przypadku) lokal, znajdujący się na ulicy, na której niegdyś środkiem grawitacji były nieodżałowane Koszyki. Za sterami duo Andrzej Andrzejczak i Tomasz Tomaszek, w karcie mięso, mięso, mięso… Wspominałem o mięsie? A, jest jeszcze mięso. Dlaczego chcę tu się wybrać? Dla mię… Dobra, nieśmieszne już. Poważnie mówiąc, chodzi o różnorodność: policzki wołowe, ozorki, kaczka czy żeberka. Już jestem w drodze, już nadchodzę!

Przystań (Olsztyn, ul Żeglarska)

– dziwnie się czuję, wręcz niepokój zdejmuje moje serce, gdy kilka osób, zwykle zakręconych na osi Trójmiasto-Warszawa-Kraków (ewentualnie Katowice, Łódź lub Poznań) symultanicznie, bez wcześniejszego spiskowania, poleca miejsce „poza szlakiem”. Tak jest z Przystanią, w menu której znajdują się dania rybne, spory wybór kuchni europejskiej oraz… sushi. Wszystko nad malowniczym jeziorem, brzmi jak dobry plan na spokojny weekend.

Forum Przestrzenie (Kraków, ul Marii Konopnickiej)

– wygląda ładnie, nawet bardzo. Robotę robi tu postindustrialne wnętrze opuszczonego hotelu, krakowski, artystyczny nastrój i bliskość Wisły. Co do kuchni opinie są mieszane, jednak jestem pewny, że dobrze byłoby wypić tu kawę lub drinka.

Motywy (Łódź, ul Traugutta)

– nowoczesna kuchnia europejska, powiew świeżości na łódzkim rynku restauracyjnym. Jajka po florencku z kieliszkiem prosecco na śniadanie, poliki wieprzowe z „fraktalowym” kalafiorem romanesco i mandarynkowy crème brûlée w porze obiadowej, wieczorem zaś Old Fashioned lub Miodowe Daiquiri… Czy potrzeba więcej słów?

Jestem ciekaw, czy taka forma wpisu przypadła Wam do gustu – dajcie znać w komentarzach, czy odwiedziliście któreś z powyższych miejsc. Dla mnie to kwestia czasu… Mam nadzieję.

Share This

Share This

Share this post with your friends!