Toplista wszystkich list

Jem, bywam, opisuję. Food porn.

Toplista wszystkich list

Na samym początku przyznam szczerze, że nie jest to toplista, a jedynie tekst o pisaniu list i ich nie pisaniu. W ramach przeprosin zapraszam do listy toplist, które mógłbym napisać, gdybym pod koniec ubiegłego roku nie zrobił sobie trochę wolnego:

  • restauracje, które mogły paść, ale tego nie zrobiły (za co jestem Wam wdzięczny)
  • restauracje, do których wracam tylko dlatego, że jest mi po drodze
  • restauracje, w których mi smakowało (ale nie na tyle, żeby do nich wrócić)
  • restauracje, do których chciałbym wrócić, jednak padły w ciągu pierwszych trzech miesięcy
  • restauracje, które mają hype ale nie mają kuchni
  • restauracje, które mają kuchnię ale brakuje im hype’u
  • top5 nowych dań, o których w pracy będą mówić singielki z recyklingu
  • top5 miejsc na zerwanie z chłopakiem/dziewczyną
  • top5 produktów, które kupisz i przestoją nieruszone w Twojej kuchni kolejne kilka miesięcy

Koniec roku dla blogosfery to gorący czas podsumowań. Retrospekcja sprzyja tworzeniu list i rankingów, które ładnie się klikają, ponieważ każdy chce wiedzieć, która restauracja była „naj”, gdzie wybrać się niebawem, ewentualnie oburzyć, czemu jego faworyta w zestawieniu zabrakło. Czytelnicy lubią formy jasne i czytelne, wypunktowane, zbierające więcej informacji w jednym miejscu.

A ja, jak ostatni głupek, zamiast pisać dowolny z wyżej wymienionych tekstów, pod koniec roku zdecydowałem się zrobić sobie trochę od pisania wolnego. Jasne, że styczeń bądź luty byłyby lepszymi na to miesiącami, jasne, że mógłbym jednak coś naskrobać, jednak patrząc z perspektywy – dobrze, że tego nie zrobiłem. Nie chcę pisać tekstów byle jakich, skleconych na kolanie, nie chcę wrzucać informacji wtórnych i nudnych, nie chcę powielać treści wyeksploatowanych. Nie mówię przy tym, że wszystkie rankingi takie są – wiem za to, że mój mógłby być.

Good Place Warsaw prowadzę już dobre kilka lat, z pojedynczymi przerwami, teksty wrzucam co tydzień. Dlatego czasem potrzebuję wakacji, a jeśli wyciągnąłem z ostatniej przerwy jedną, wartościową nauczkę, to że podczas mojej nieobecności świat się nie zawalił. Jestem Wam bardzo wdzięczny za to, że jesteście w tej podróży ze mną, a ja chcę pisać coraz to ciekawiej. I dlatego właśnie czasem zrezygnuję z pisania toplisty.

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.