Zaznacz stronę

Dzięki zaproszeniu ze strony organizatorów, miałem w ubiegłym tygodniu przyjemność wziąć udział w warsztatach, które pozwoliły mi nie tylko zakosztować smaków Bali, ale i samemu zająć się ich przygotowaniem… Współpraca Asian Food Foundation oraz wykładowcy podyplomowych studiów „Kultura kulinarna” – Marcina Wojtasika – zaowocowała spotkaniem w Wilanowie, w restauracji obecnej na mojej liście „do zjedzenia” – w Kuchni Otwartej. Spotkanie było wyjątkowo swobodne i przeprowadzone w przyjacielskiej atmosferze, przez co szybko poczułem się tu dobrze i zająłem przygotowywaniem dań. A jakie wyzwanie zostało postawione przed adeptami kuchni indonezyjskiej?

Odwiedziłem Bali #goodplacewarsaw #asianfoodfoundation #kuchniaotwarta #bali #warsztaty #kuchniaazjatycka #azja

Zdjęcie zamieszczone przez użytkownika DDN (@ddnow)



Opracowywane były symultanicznie trzy dania: Rendang z wołowiny, Sate Lilit Bali oraz Sambal z trawą cytrynową. Nie mogło też zabraknąć klasycznego indonezyjskiego sosu orzechowego – sprawdza się znakomicie z prasowanym ryżem, jednak nie uprzedzajmy faktów. Małe wprowadzenie: Rendang to pikantna wołowina bez kości, podawana w Indonezji na specjalne okazje, możemy tu spróbować masy przypraw: cynamony, anyżu, goździków, tamaryndy czy limonki kaffir. Używa się też kerisik, czyli uprażonych na suchej patelni wiórków kokosowych. Chociaż danie nie prezentuje się okazale, jest smakowite. Sate Lilit Bali to pasta z krewetek podana na łodygach trawy cytrynowej i podsmażona – moźliwa jest też wersja wegetariańska. Sambal to ostry sos chilli, podawany na Bali niemal do wszystkich dań; w naszej wersji znalazło się: suszone chilli, szalotki, trawa cytrynowa, czosnek, kurkuma, imbir, orzechy nerkowca, pasta z krewetek, cukier palmowy oraz sól morska.

warsztaty "Smaki Bali"

warsztaty "Smaki Bali"

Systematycznie przystąpiliśmy do realizacji przepisów – starałem się spróbować wszystkiego, poza dotykaniem papryczek, mam okropny zwyczaj podnoszenia dłoni do twarzy, a ostra papryka w oczach to niekoniecznie to, co lubię najbardziej. Dowiedziałem się, jakim nożem posługują się szefowie kuchni w Indonezji – równie dobrze, mógłby służyć on za maczetę do wycinania dżungli! Wśród innych uczestników warsztatów rozpoznałem znajome twarze: Little Hungry Lady i Czosnek w Pomidorach (tak, znowu byłem w męskiej mniejszości). Jeśli miałbym wyrazić krytykę, powiedziałbym że przez pracę nad kilkoma daniami jednocześnie nie zawsze wiedziałem, do czego właśnie składniki tnę, ścieram czy ubijam… Na Bali podejście do kuchni jest mocno intuicyjne, kucharz niejednokrotnie kieruje się instynktem – stoi to mocno w opozycji do wspomnień z polskiej wsi, gdzie grube zeszyty z rodzinnymi przepisami były ściśle przestrzegane. Dzięki rozmowie zrozumiałem trochę lepiej indonezyjski smak, za to pojawiła się we mnie chęć podróży – lista miejsc wartych odwiedzenia rośnie ad infinitum! Z niecierpliwością czekam na książkę organizatorów warsztatów – ma dotyczyć właśnie kuchni Bali.

warsztaty "Smaki Bali"

warsztaty "Smaki Bali"

Polecam warsztaty w Kuchni Otwartej – samo miejsce wygląda ciekawie i jestem już o krok bliżej, od udania się tu na obiad. Jeśli będzie tak dobry jak to, co w grupie warsztatowej wyczarowałem w ich kuchni, to wystawię małą laurkę (a jeśli czytacie GPW regularnie, to wiecie, że lubię to robić). Tymczasem zastanawiam się, w jaki sposób włączyć elementy kuchni indonezyjskiej do mojego domowego gotowania – lub gdzie znaleźć w Warszawie autentyczne, godne odwiedzin miejsce z tego typu kuchnią. A najlepiej oba naraz.

Share This

Share This

Share this post with your friends!