Zaznacz stronę

O ile uwielbiam święta spędzone w domu rodzinnym, tak w ciągu ostatnich lat wytworzyła się świecka tradycja: co drugi rok wyjeżdżamy. Pięć lat temu grany był Rzym, gdzie na Placu Św. Piotra miałem przyjemność usłyszeć Urbi et Orbi, była Lisbona (po raz pierwszy odwiedziłem Portugalię!), w tym roku wybraliśmy lokalizacje znacznie bliższą, za to równie obfitą w zabytki – Kotlinę Kłodzką. Konkretnie wybraliśmy się do Zamku na Skale, który może być wam znany z ekranizacji Pokotu (ekranizacji „Prowadź swój pług przez kości zmarłych” Olgi Tokarczuk).

ręcznie rzeźbiona klatka schodowa

Historia zamku

O samym obiekcie mógłbym napisać małą epopeję, jedną z historii przedstawiłem już na FB:

Hotel Zamek na Skale**** pochwalić się może salą secesyjną, której najciekawszym elementem są drzwi zaprojektowane przez…

Opublikowany przez Good Place Warsaw Środa, 25 grudnia 2019

Dlatego polecam też skorzystać z oprowadzania, zwłaszcza tego w wykonaniu pani Danusi, będącej właścicielką tego miejsca i wielką znawczynią lokalnych historii. Dowiedzieć można się, przez jakie ręce przechodził zamek, jakim zabiegom było trzeba go poddać, żeby doprowadzić do obecnego stanu. Wycieczka zaczyna się od historycznej prelekcji w imponującym, przeszklonym lobby – dawnej oranżerii, której dach został wykonany pod koniec dziewiętnastego wieku. Prowadząc od piwnic, przez szereg tematycznych pokojów (w tym secesyjny, gdzie są drzwi projektu Alfonsa Muchy), pokazuje szereg zmian, które w czasie przetoczyły się przez zamek. Przy tym trzeba zaznaczyć, że nie jest to miejsce w pełni odrestaurowane: głęboko porysowane drzwi, gdzieniegdzie zbite szyby, może nie rażą, ale są mocno zauważalne. Razi za to uszkodzony witraż na przepięknych schodach wiodących do lobby – znajduje się na wysokości nóg, zdecydowanie powinien być zabezpieczony kratą.

lobby, dawna oranżeria

Wigilia poza domem

Najważniejszym punktem wypadu świątecznego jest, jak powszechnie wiadomo, Wigilia. Na samym początku czekało nas rozczarowanie – dostaliśmy w recepcji informację, że jeśli wcześniej nie pytano nas o zgodę (a nie pytano), to będziemy mieli osobny stolik. Wylądowaliśmy przy stoliku współdzielonym, co nie było wielkim problemem, jednak wprowadziło zamieszanie. Podobnie z kolacją, która zamiast podana do stolików, była w formie szwedzkiego stołu, co oczywiście doprowadziło do niesamowitej kolejki w drodze do barszczu. Kiedy przechodzę do samego jedzenia – jest już znacznie lepiej, dobry barszcz z uszkami, świetna grzybowa z lanymi kluskami. Klasycznie pojawiły się groch z kapustą, złocisty karp, ziemniaki i śledzik na kilka sposobów. Z nowocześniejszych propozycji znalazłem choćby pieczonego łososia. Po raz pierwszy spotkałem też makiełki – tradycyjną wielkopolską potrawę wigilijną z maku, bakalii i makaronu. Była też strucla makowa, piernik i sernik, więc wszystkie pozycje obowiązkowe – odhaczone ze smakiem.

Kotlina Kłodzka

Zamek pobudza do eksploracji wnętrz, godzin spędzonych przy kominku, ale warto też pamiętać o okolicy. Kotlina Kłodzka bogata jest w lasy i góry, piękne widoki i żywą przyrodę. Najpiękniej jest latem, gdy rzeki przykrywa biały jaskier (grosza daj wiedźminowi) skąpopręcikowaty, widok jest rzadki za sprawą dużych wymagań tej rośliny. Znana z nazwy skała ma zawieszony nad rzeką taras, który poza podziwianiem widoków, pozwala też dotrzeć do naturalnej jaskini.

(a na ziemi) pokój

Pokoje hotelowe trzymają poziom, choć i tu na początku niespodzianka: brak kosza na śmieci. Na recepcję nie zadzwonię, bo w pokojach nie ma telefonu, dlatego łapię na korytarzu kogoś z obsługi, proszę o kosz. Bezskutecznie. Drugie podejście, zgłaszam na recepcji – „czy na pewno nie ma kosza w pokoju?” – nie było. Trzecie, zdecydowane zgłoszenie zażegnuje problem, jednak jak na czterogwiazdkowy hotel – to o trzy zgłoszenia za dużo. Rozumiem, że obłożenie mogło przerosnąć oczekiwania gospodarzy (jest tu pięćdziesiąt łóżek), jednak organizując Święta Bożego Narodzenia trzeba się z tym liczyć. Zaletą jest duża łazienka, oraz widok z okna, którym dzieliłem się już na Instagramie (tak, teraz wiesz, czemu warto @goodplacewarsaw obserwować).

Basen w stajni szlacheckiej

Przemiłym akcentem jest stajnia szlachecka, która została przerobiona na strefę spa, z niewielkim basenem. Basen niewielki, co oznacza, że dwie osoby może i dadzą radę się wymijać, jednak ménage à trois już nie zadziała. Masaże są świetne, terapeuci profesjonalni, jednak samo umówienie się na zabieg może być kłopotliwe – dodzwonić się do strefy spa nie jest łatwo, choć po raz kolejny zrzucić to można na obłożenie.

W drodze na Skałę

Zamek na Skale to miejsce piękne, położone w miejscu ze wszech miar pięknym. Nie przyjechałbym tu ponownie na święta, unikałbym też, z wcześniej wymienionych powodów, sezonów pełnych ludzi. Za to na okres bardziej leniwy i luźny, może to być idealne miejsce na rodzinny wypoczynek – zwłaszcza, gdy chce się odpocząć od miasta.

Zamek na Skale, Trzebieszowice 151, 57-540 Trzebieszowice

Share This

Share This

Share this post with your friends!