Utyłbym razem z nim (Fat Buddha)

Jakoś tak z tą Mazowiecką mam, że po krótkim okresie klubowej fascynacji za czasów studenta, nie wracałem tam zbyt często. Ostatnio całkiem dobrym doświadczeniem okazał się wypad do sąsiadującego Ritual, dlatego do Grubego Buddy wybrałem się trochę chętniej, niż w normalnych okolicznościach. Skąd ten dystans? Jak już kiedyś wspominałem, klub i restauracja w jednym jest…
Read more