Tag: kuchnia azjatycka

Jem, bywam, opisuję. Food porn.

Pokombinować (Uki Green)

Taira Matsuki, o którym pisałem już przy okazji Uki Uki, ponownie wchodzi we współpracę z mistrzem japońskiego ramenu – pierwsze próby w wersji mięsnej były już we wcześniej wspomnianej restauracji przy Kruczej – przyszedł czas na opcję wegańską. Kiedy wydawało się, że rynek jest już w tym temacie nasycony, w końcu mamy dwie siedziby Vegan…
Read more

Suche curry (Bangkok Soi)

Obrodziło w tajskie i nie narzekam, cieszę się wręcz, że to już nie tylko curry takie-owakie, dim sumy i pad thai, że Tajlandia w Polsce nabiera rumieńców i charakteru. A w Bangkok Soi na to trzeba uważać, bo jeśli poprosicie o prawdziwą ostrość, wtedy poczujecie się jak na ulicznym bazarze, gdzie nikt nie oszczędza kubków…
Read more

można, wypada, trzeba (San Thai)

Moja Mama jest dość konserwatywna – jeśli o kuchnię chodzi – najczęściej wybiera te miejsca, które już dawno temu sprawdziła, trzyma się też bezpiecznych wersji kuchni polskiej i zeuropeizowanej amerykańskiej. Wyjątkiem są restauracje tajskie, które zapalają w jej oku drapieżne światełko, a ja przecież nie mogę być od niej gorszy. Dlatego wciąż poszukuję nowych okruchów…
Read more

Długa karta obroniona (Bosko TuThai)

Jeśli o Centrum Praskie Koneser chodzi, zdążyłem polubić Zoni i WuWu, zachwyciła mnie też wystawa Coming Out warszawskiego ASP, czyli najlepsze dyplomy zaprezentowane na ogromnej powierzchni wystawowej. To się nazywa „dobre zagospodarowanie”! Ostatnio wybrałem się do jednej z dwóch bliźniaczych „Boskich” restauracji, tej bardziej na wschód (jeśli o kuchnię chodzi). Zacznę od końca, czyli od…
Read more

udany debiut (wolę sushi)

Za sushi muszę zatęsknić. W pewnym momencie barów sushi było więcej, niż dziewczyn w Superstarach i obcisłych dżinsach (dodatkowe punkty za nagą kostkę). Szczęśliwie, dzięki naturalnej selekcji ostały się miejsca przynajmniej dobre, w górę poszła też poprzeczka debiutu na rynku warszawskich suszarni, tym ciekawszy jestem, gdy wiedziony wcześniej wspomnianą tęsknotą trafiam do nowego miejsca. Wolę…
Read more

Psi los (Akita Ramen)

Poza drobnymi starterami nie ma tu opcji wege, ani tym bardziej bezglutenowej, ramen zjeść trzeba na miejscu, nie pakuje się na wynos, nie ma też rezerwacji. Bezkompromisowe podejście bardzo szanuję, bo niewielu jest na nie stać. To podejście, w wielu przypadkach zasadne, odbiło się niedawno, bo w październiku, negatywnie na opinii restauracji, gdy szef kuchni,…
Read more

Wietnam na Muranowie (La Vietnamita)

Czy jest zamknięte? To była moja pierwsza myśl, gdy zbliżałem się do La Vietnamity – z zewnątrz emanowało poczucie pustki, może nawet remontu… W środku zaskoczenie, jest to jedna z niewielu nieprzegiętych azjatyckich restauracji, elementy etniczne zagospodarowują tu przestrzeń w bardzo harmonijny sposób, nie jest też tego za dużo, da się oddychać. Po chwili na…
Read more

Utyłbym razem z nim (Fat Buddha)

Jakoś tak z tą Mazowiecką mam, że po krótkim okresie klubowej fascynacji za czasów studenta, nie wracałem tam zbyt często. Ostatnio całkiem dobrym doświadczeniem okazał się wypad do sąsiadującego Ritual, dlatego do Grubego Buddy wybrałem się trochę chętniej, niż w normalnych okolicznościach. Skąd ten dystans? Jak już kiedyś wspominałem, klub i restauracja w jednym jest…
Read more

Azja nad Wisłą (Festiwal Azjatycki)

Na powietrzu smakuje najlepiej, wiedzą o tym właściciele przydrożnych stoisk z malinami i grzybami, rozumieją to handlarze hot-dogami, czuje to ich miejska brać okrzyknięta streetfoodem. A jeśli na powietrzu smakuje najlepiej, to jeszcze lepiej smakuje latem, przy słoneczku i nad wodą. Znam to z autopsji, sprawdziłem przy okazji Festiwalu Azjatyckiego, który odbył się przy Pomoście…
Read more

Z miłości do japońskiego rosołu (Yatta Ramen)

„Yatta!” (やった) to zwycięski okrzyk, dosłownie „zrobione” czy „udało się”, jest to czas przeszły od czasownika yaru „robić” i nie jest obcy żadnemu sympatykowi kultury azjatyckiej. Jeśli dobrze się zastanowić, nie jest też obcy tym, którzy dorastali w latach dziewięćdziesiątych. Pamiętacie to intro? Yattaman nabiera nowego znaczenia? Wielu z was może dziwić, czemu przebijający spod…
Read more

„Dobry chinol Warszawa” – toplista i nie tylko.

Moją przygodę z kuchnią azjatycką zacząłem właśnie tam: w chinolu, chińczyku, barze chińskim, restauracji orientalnej, polviecie czy wietnamczyku. Wszystkie te nazwy, ku zaskoczeniu tłumów, odnoszą się do tej samej grupy niewielkich lokali gastronomicznych serwujących kuchnię orientalną w bardzo przystępnej cenie. Niezaprzeczalna popularność rozsianych po całej Polsce barów sprawiła, że „kurczak w cieście” czy „sajgonki” są…
Read more

Smak szpiku kostnego (Vietnamka)

Tak, jak do słuchania muzyki klasycznej, picia whiskey czy robienia przemyślanych zakupów odzieżowych, tak do niektórych dań trzeba dojrzeć – smak potrzebuje czasu, wyrobienia. W moim przypadku chodzi o szpik kostny, który niejako stał się symbolem Vietnamki. Po pierwsze, jest tu podawane tủy bò (18PLN) czyli szpik wołowy w aromatycznym bulionie z wołowiną. Po drugie,…
Read more