…z półpłynnym żółtkiem na górze (the Piano)


Bytom w moim sercu ma wyjątkowe miejsce – moi rodzice właśnie tam się poznali, można powiedzieć, że w połowie jestem właśnie z Bytomia. Jest to jedno z zarówno najpiękniejszych, jak i najbardziej zaniedbanych miast Górnego Śląska, niektóre z zabytkowych kamienic wprost proszą się o odrobinę miłości i znacznie więcej dofinansowania na remont. Przy całej mojej miłości do centrum konurbacji górnośląskiej, nie kojarzę Bytomia z wielką kuchnią, dlatego do the Piano podszedłem z odrobiną dystansu. Ten dystans się pogłębił, gdy niemal zgubiłem się w centrum konferencyjnym, w którym dosłownie „wydzielono” teren restauracji. Czemu tak?



Kilometry budynku będącego przestrzenią do wynajęcia, hotelem i restauracją ciągną się w dwóch kierunkach, na wejściu obrałem właściwy, jednak to nie wystarczyło, żeby do the Piano trafić. Otóż w sali na samym końcu oświetlonego zgrabnie korytarza znajdują się stoliki – te przykryte białym obrusem należą do restauracji, te po lewej – już nie. Czy nie łatwiej byłoby wydzielić osobną salę?



Zwracam uwagę na piękną zastawę, na której wszystko jest podawane. Pierwsze skojarzenie – pan Marek Cecuła i Modus Design, z którym niedawno przeprowadzałem wywiad (dostępny w print edition magazynu F5). Nie trafiłem, ponoć to autorskie dzieła „pana spod Częstochowy” jak informuje mnie kelner. Posiłek zaczynam carpaccio (37pln) – o jakości wołowiny mógłbym bajki pisać, trochę zbyt duża i ciężka jest konstrukcja na niej: rucola, kapary, parmezan, pomidor, jest też musztarda i o dziwo, nie przeszkadza mi tu puder truflowy.



Zupa grzybowa (16PLN) z dodatkiem soczewicy jest esencjonalna i pełna smaku, przypomina mi tą, którą próbowałem w Małej Polanie Smaku. Śląsk zupami stoi (co ciekawe, tu podaje się najczęściej maggi, na północy zasadniczo nieznane) i ta poziomu nie zaniża.



Niewinnie brzmiąca pozycja „kaczka / batat / śliwka” (44PLN) jest dokładnie tym, co zapowiedziane, świetnie wysmażoną kaczką, która zachowuje wilgoć nie będąc przy tym tłustą… Batat występuje tu zarówno w formie puree, jak i twardszych ćwiartek, śliwka zaś to szklące się krople sosu na talerzu.



Stek z polędwicy wołowej (66PLN) podany jest z półpłynnym żółtkiem na górze, co zarówno intryguje, jak i stymuluje do innego myślenia o jajku, niż zwykle. Na talerzu puree z kukurydzy – nieistotne, pieczarka też mnie nie wzrusza, za to mięso BBQ, mój Boże, to jest dobry stek!



Jeśli mieliście opory – nie miejcie, o ile the Piano znajduje się w miejscu dziwnym i dziwnie jest do niego się dostać, tak kuchnia zachęca i robi to w sposób bezwstydny. Nie pogardzę kolejną wizytą, mam nadzieję też, że poziom się utrzyma.



The Piano
Strona: FB
Adres: ul. Strzelców Bytomskich 87C
Bytom
Godziny otwarcia: 14:00-22:00
Numer telefonu: 32 782 16 21


O Damian Dawid Nowak

Damian Dawid Nowak – kiedy nie jem, piszę. Urodziłem się w Tarnowskich Górach, jednak dorosłe życie spędziłem w Warszawie. Jedzenie jest dla mnie nie tylko źródłem przyjemności, ale wielką pasją, czego owocem jest Good Place Warsaw – przewodnik po restauracjach, przekornie nie tylko tych, które znajdują się w Warszawie. Poprzez agencję eventową +Social promuję kulturę azjatycką: organizuję koncerty, imprezy, bankiety i wystawy w całej Polsce. Jestem autorem trzech książek poetyckich: „Nieistotne” (wyd. Miniatura, 2014), „Pożegnania” (wyd. WFW, 2015) oraz Wczesne Dojrzewanie (wyd. Mamiko, 2016)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *